Home - strona główna WRiA.PL – “Wspomnienia ...”. płk rez. mgr inż. Piotr Kowaluk
Warszawa, 29 czerwca 2012 r.


8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej
im. gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego


 
 
 
  płk rez. mgr inż. Piotr Kowaluk:  
Płk rez. Piotr Kowaluk.

Płk rez. Piotr Kowaluk jest absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej, Wydziału Elektroniki (wrzesień 1978 - wrzesień 1983r.). Pierwsze stanowisko służbowe po ukończeniu WAT - dowódca plutonu w kompanii rozpoznania radiowego w 8 pułku zakłóceń radiowych w Grudziądzu. Po 9. miesiącach zostaje wyznaczony na stanowisko zastępcy dowódcy batalionu ds. technicznych.
           Od 1988 roku służył w ówczesnym Szefostwie Badań i Rozwoju Techniki Wojskowej. Po kolejnych reorganizacjach dalszą służbę pełnił w Departamencie Rozwoju i Wdrożeń oraz w Departamencie Polityki Zbrojeniowej MON.
           Zaczynał od stanowiska specjalisty i kolejno awansował na stanowisko starszego specjalisty i zastępcy szefa oddziału. Służbę wojskową zakończył jako szef Oddziału Systemów Dowodzenia, Łączności i Rozpoznania DPZ MON. W rezerwie od dnia 01 kwietnia 2011 roku.
 

 

 

Słów kilka tytułem wstępu

W strukturze Sił Zbrojnych RP znajduje się jedyna Jednostka Wojskowa, w której nazwie występuje użyte w drugim przypadku liczby pojedynczej określenie “Walka Radioelektroniczna” (WRE). Tą jednostką jest 8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej (8GbWRE) (Jednostka Wojskowa 1109). Batalion został sformowany Rozkazem Dowódcy Wojsk Lądowych nr PF - 100/Org. z dnia 14 maja 2001 roku na bazie 8 Grudziądzkiego pułku radioelektronicznego. Tę datę przyjęto jako dzień Święta Jednostki. Od dnia 15 grudnia 2011 r. 8 GbWRE znajduje się w podporządkowaniu 2 Ośrodka Radioelektronicznego z Przasnysza. Batalion stacjonuje w koszarach im. księcia Józefa Poniatowskiego w Grudziądzu przy ul. gen. Józefa Hallera. Dowódcą Jednostki jest ppłk mgr inż. Zbigniew Nowak.

[ Zobacz więcej: Grudziądz - militarna historia miasta i twierdzy ]

Zanim coś więcej napiszę o 8 Batalionie, jego historii, tradycjach i dniu dzisiejszym postaram się odpowiedzieć na pytanie

Co to jest walka radioelektroniczna?

Na przełomie XIX i XX wieku trzech naukowców, działając niezależnie od siebie, prowadziło doświadczenia związane z falami elektromagnetycznymi. Byli to: Włoch - Guglielmo Marconi, Serb - Nicola Tesla i Rosjanin - Aleksander Popow. Nie wdając się w szczegóły i nie rozwijając wątku dotyczącego prowadzonych prac należy stwierdzić, że efektem tych działań było skonstruowanie urządzeń nadawczo-odbiorczych nazywanych radiostacjami. Pierwsze, stosunkowo proste konstrukcyjnie nadajniki i odbiorniki służyły do wymiany korespondencji z wykorzystaniem alfabetu Morse’a. Dalsze prace i udoskonalenia spowodowały, że radiostacje mogły służyć do przekazywania i odbioru dźwięku - mowy ludzkiej (transmisje foniczne). Ten nowy wynalazek oczywiście znalazł dość szybko zastosowanie w wojsku. To co do tej pory było niemożliwe (używając współczesnych określeń - wymiana informacji w czasie rzeczywistym - prędkość fali elektromagnetycznej w przestrzeni otaczającej Ziemię wynosi prawie 300 000 km/s), stało się możliwe. Dotychczas powszechnie stosowany “środek łączności” jakim był gołąb pocztowy o takiej prędkości mógł tylko pomarzyć. Nie należy się więc dziwić, że radiostacje zaczęto wprowadzać do wyposażenia armii, początkowo do sztabów dużych zgrupowań (dowództwa armii, korpusów), na okręty, a z upływem czasu, na coraz niższe szczeble dowodzenia. Ale zgodnie z tym, co w związku z rozwojem uzbrojenia i sprzętu wojskowego działo się od wieków, gdy wymyślono miecz - powstała tarcza, gdy powstał czołg - opracowano pocisk przeciwpancerny, tak i przeciwko nowemu środkowi wspomagającemu skuteczne dowodzenie wojskami wymyślono coś, co - używając określeń medycznych - można nazwać umownie antidotum. Emisje radiowe można było podsłuchać (rozpoznanie radiowe), zakłócić (przeciwdziałanie radiowe), a podszywając się pod radiostację przeciwnika - prowadzić dezinformację radiową. W związku z zastosowaniem łączności radiowej i kontrdziałaniom stosowanym przez nieprzyjaciela, oprócz trzech dotychczasowych przestrzeni prowadzenia działań bojowych (wojennych), na lądzie, na morzu i w powietrzu, pojawił się czwarty wymiar, określany niebyt poprawnie jako “wojna w eterze”. Ten czwarty wymiar generalnie dla zwykłego obserwatora nie był widoczny (trzeba było dysponować odbiornikiem radiowym, aby coś ewentualnie usłyszeć), a poza tym - co bardzo istotne - rozpoznanie radiowe można było prowadzić również w czasie pokoju i w ten sposób zdobywać lub potwierdzać posiadane informacje o przeciwniku.

W roku 1914 wybuchła I wojna światowa. Na jej początku ówczesne armie nie dysponowały dużą ilością środków łączności radiowej. Ocenia się, że wojska stron, które wzięły udział w działaniach wojennych, w roku 1914 w swoim wyposażeniu posiadały nie więcej niż po około 50 sztuk radiostacji. Stan ten uległ radykalnej zmianie pod koniec wojny, gdy na podstawie uzyskanych doświadczeń związanych z manewrowymi działaniami wojsk i dalszym rozwojem technicznym ówczesnej radiotechniki, łączność radiowa uznana została za podstawowy rodzaj łączności (zwłaszcza w siłach morskich i w lotnictwie).

Jak wspomniałem wyżej, rozpoznanie radiowe może być (i jest) prowadzone w czasie pokoju. Aby informacja rozpoznawcza była w pełni wartościowa i tym samym przydatna do planowania działań bojowych, powinna pochodzić z wiarygodnych, niezależnych od siebie źródeł. Dlatego dane uzyskane z rozpoznania radiowego (radioelektronicznego) powinny być (i są) zestawiane i porównywane z danymi zdobytymi w inny sposób (między innymi z wynikami rozpoznania osobowego, walką, lotniczego, a współcześnie - satelitarnego). Ale niekiedy dowódcom do wypracowania decyzji muszą wystarczyć tylko informacje z rozpoznania radiowego (radioelektronicznego). Podczas I wojny światowej, oprócz prowadzonego nasłuchu i przechwytu depesz radiowych, starano się poznać treść przesyłanych wiadomości. Nieprzyjaciel zdając sobie sprawę, że prowadzona korespondencja radiowa może być odbierana przez przeciwnika, dokonywał kodowania i szyfrowania przesyłanych informacji.

Oprócz treści przesyłanych w ramach korespondencji radiowej, ważną informacją była lokalizacja radiostacji przeciwnika. W tym celu odbiorniki radiowe wyposażono w anteny kierunkowe, które pozwalały na ustalenie azymutu na pracującą radiostację. Wrysowane na mapę linie z zaznaczonych na niej co najmniej dwóch pozycji namierników radiowych, w rejonie ich przecięcia się wskazywały miejsce położenia nadającej radiostacji. W tym miejscu winien jestem pewne wyjaśnienie, ponieważ nawet współcześnie wśród niektórych dowódców brak jest dostatecznej wiedzy związanej z zasadami namierzania radiowego (a prawa fizyki są niezmienne, mimo wprowadzania coraz lepszych metod i przyrządów pomiarowych). Namiernik radiowy jest właśnie swego rodzaju przyrządem pomiarowym, który z przyczyn technicznych posiada mniejszy lub większy błąd pomiarowy. Wyniki dokonanych przez kilka namierników namiarów (linie wrysowane na mapę papierową lub współcześnie elektroniczną na monitorze) nie przetną się w jednym punkcie lecz będą się wzajemnie przecinać w kilku miejscach w pobliżu określonego rejonu. Wynika to z tzw. błędów kątowych anten namierników. Efekt ten można w pewnym sensie porównać do strzelania z ustawionej w jednym miejscu i stabilnie posadowionej haubicy. Wystrzelone pociski nigdy nie spadną w tym samym punkcie, ale pojawi się pewien rejon (w postaci elipsy) rozrzutu. Generalnie, w przypadku namierzania radiowego, pewna niejednoznaczność wyników pomiarów nie stanowi cechy dyskwalifikującej określanie miejsca położenia radiostacji (oczywiście w rozsądnych granicach), ale o tym zjawisku należy wiedzieć, aby nie kusić się o formułowanie wniosków, że po dokonaniu namierzania radiowego wystarczy wystrzelić z armaty lub haubicy aby precyzyjnym strzałem zniszczyć antenę radiostacji (z tą odstrzeloną anteną to świadomie lekko przesadziłem).

Po tej krótkiej dygresji i akademickim wyjaśnieniu problemu wracamy w czasy I wojny światowej i toczącej się niewidzialnej walki z zastosowaniem fal elektromagnetycznych. Również wraz z prowadzeniem podsłuchu i namierzania pracujących środków radiowych stosowano również dezinformację radiową. Znając treść prowadzonej korespondencji, częstotliwości, na których utrzymywana była łączność, walczące strony starały się wzajemnie wprowadzać w błąd. Działania te skierowane były głównie przeciwko siłom morskim i przeważnie stosowali je Niemcy i Brytyjczycy. Ale jak wiadomo każdy kij ma dwa końce. Oprócz fałszywych depesz skierowanych do nieprzyjaciela (przez podszywające się radiostacje strony przeciwnej), dezinformacja polegała na nadawaniu celowo spreparowanych nieprawdziwych informacji, aby wprowadzić w błąd co do swoich zamiarów podsłuchującego przeciwnika.

W I wojnie światowej w sposób bardzo ograniczony stosowano zakłócania radiowe (przeciwdziałanie radiowe). Wynikało to z faktu, że przynosiły one więcej szkody wojskom własnym niż wojskom nieprzyjaciela (zakłócenia radiowe stosowane były przede wszystkim przeciwko działaniom lotnictwa).

 

Bardzo mało znanym faktem skutecznego prowadzenia efektywnych zakłóceń radiowych są działania Wojska Polskiego podczas wojny polsko-rosyjskiej (nazywanej polsko-bolszewicką) w roku 1920.

Wykorzystano w tym celu przejętą od Niemców radiostację znajdującą się w jednej z działobitni Cytadeli Warszawskiej. W latach 1915 - 1918 Niemcy obok działobitni wznieśli dwa maszty radiowe, a w jej kazamatach zainstalowali radiostację firmy “Telefunken”. Nieuszkodzona, choć pozbawiona dokumentacji technicznej, radiostacja o mocy 4 kW została uruchomiona przez polskich specjalistów i 16 listopada 1918 roku wykorzystana do nadania komunikatu Naczelnika Państwa - marszałka Józefa Piłsudskiego o powstaniu niepodległego państwa polskiego.


Działobitnia Cytadeli Warszawskiej.
Działobitnia Cytadeli Warszawskiej - 24.06.2012 r.

Ważnym wydarzeniem w działaniach polskiego wywiadu było zdobycie i złamanie przez porucznika Jana Kowalewskiego (ppłk Jan Kowalewski - kryptolog, matematyk, lingwista attache wojskowy w II RP, od 15 stycznia 2012 r. jest patronem 1. Ośrodka Radioelektronicznego w Grójcu) we wrześniu 1919 roku szyfrów Armii Czerwonej. Dzięki temu Dowództwo Wojska Polskiego znało zamiary i działania przeciwnika.

15 sierpnia 1920 roku w Ciechanowie w ręce 203. Pułku Ułanów dostał się sztab 4. Armii. Polacy zdobyli również jedną z dwóch armijnych radiostacji służących do utrzymywania łączności z dowództwem znajdującym się w Mińsku. W tym czasie druga radiostacja była wyłączona, ponieważ przemieszczano ją w inne miejsce, a ze względu na konstrukcję nie było wówczas możliwości tzw. pracy w ruchu. Przy pomocy zdobycznej radiostacji Polacy odebrali, wydany 4. Armii przez dowódcę frontu - Michaiła Tuchaczewskiego, rozkaz nakazujący wojskom zwrot spod Ciechanowa w kierunku Nasielska (na południowy wschód) i uderzenia na armię dowodzoną przez gen. Władysława Sikorskiego. Znajomość rosyjskich szyfrów umożliwiła szybkie i skuteczne poznanie treści wydanego rozkazu oraz podjęcie decyzji o przestrojeniu nadajnika warszawskiej radiostacji na częstotliwość, na której była utrzymywana łączność 4. Armii z dowództwem frontu i prowadzeniu zakłóceń radiowych. 4. Armia, nie mogąc odbierać nowych rozkazów stawianych przez przełożonych i nadawanych przez niesłyszaną radiostację dowódcy Frontu Północno - Zachodniego, realizowała zadania postawione uprzednio i nacierała cały czas w kierunku zachodnim i północno zachodnim, docierając w okolice Torunia, a tym samym nie wzmacniając sił własnych walczących na przedpolach Warszawy. Mając na uwadze, że w skład 4. Armii wchodziło sześć dywizji, daje to wyobrażenie, jak silne zgrupowanie zostało wyeliminowane z udziału w walkach o Warszawę. Prowadzone przez operatorów warszawskiej radiostacji zakłócenia miały charakter ciągły i trwały bez przerwy prawie dwie doby.

Reasumując należy stwierdzić, że złamanie szyfrów, dokonane przez por. Jana Kowalewskiego i działania operatorów warszawskiej radiostacji, prowadzących skuteczne zakłócenia łączności radiowej przeciwnika, w istotny sposób przyczyniły się do obrony Stolicy. Umiejętnie wypracowane decyzje i wydane rozkazy polskich dowódców, poświęcenie, bohaterstwo i jak to się określa patetycznie - danina krwi polskiego żołnierza, nie poszła na marne. Miasto nie zostało zdobyte, atak został odparty. Irytuje mnie często używane w odniesieniu do bitwy warszawskiej 1920 roku, określenie “cud nad Wisłą”. Cudu nie było, była zaciekła walka dobrze walczącego bohaterskiego, polskiego żołnierza, który powstrzymał nieprzyjaciela i zmusił go do odwrotu.

Po zakończeniu wojny Centralna Stacja Telegraficzna “WAR” (taka była nazwa radiostacji) działała prawdopodobnie do roku 1925. Maszty antenowe zostały zdemontowane przed rokiem 1935. Obecnie, a należy to stwierdzić z ogromnym ubolewaniem, historyczna działobitnia, znajdująca się w zabytkowym kompleksie Cytadeli Warszawskiej POPADA W RUINĘ!!!

 

Doświadczenia uzyskane podczas I wojny światowej miały istotny wpływ na doskonalenie urządzeń wykorzystujących fale elektromagnetyczne. Udoskonalono podstawowy element urządzeń nadawczo-odbiorczych, jakim były lampy (konstrukcja lamp wieloelektrodowych), prowadzono badania wyższych zakresów fal elektromagnetycznych (zakres fal krótkich i ultrakrótkich), udoskonalono konstrukcje odbiorników (odbiornik superheterodynowy) i nadajników, prowadzono doświadczenia z przesyłaniem obrazu (między innymi w Polsce prace prowadzone przez prof. Janusza Groszkowskiego w Przemysłowym Instytucie Telekomunikacji). Wprawdzie za pioniera prac nad radiolokacją uznaje się Niemca Christiana Hülsmeyera, który już w roku 1904 dokonał eksperymentu z wykryciem statku wchodzącego do portu w gęstej mgle, ale dopiero w latach 30. XX wieku w kilku krajach (Wielka Brytania, Niemcy, Związek Radziecki) opracowano i przebadano z wynikiem pozytywnym pierwsze prototypy stacji radiolokacyjnych. Przed wybuchem II wojny światowej największe osiągnięcia w tej dziedzinie miała Wielka Brytania, która posiadała zorganizowany system stacji radiolokacyjnych wykrywania celów powietrznych.

A co działo się w rozpoznaniu i przeciwdziałaniu radioelektronicznym? W zasadzie stan faktyczny można określić dwoma słowami - prawie nic, ponieważ w przeciwieństwie do syntetycznie opisanego wyżej rozwoju techniki i technologii w radioelektronice, tu od czasów zakończenia I wojny światowej postęp w zasadzie nie nastąpił. W dalszym ciągu za podstawowe rodzaje działań skierowanych wobec przeciwnika uważano rozpoznanie radiowe i dezinformację radiową. Sytuacja ta zaczęła radykalnie się zmieniać po roku 1940, gdy w krajach koalicji antyhitlerowskiej (przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych) oraz w Niemczech wyasygnowano znaczną ilość środków finansowych na badania i produkcję urządzeń i systemów przeznaczonych do działań określanych mianem radioelektronicznych. W końcowych latach wojny dla określenia całokształtu działań nazywanych początkowo rozpoznaniem i przeciwdziałaniem radiowym, a później radioelektronicznym oraz dezinformacji radiowej (radioelektronicznej), przyjęto termin “wojna radioelektroniczna”, która stała się komponentem skoordynowanych i wzajemnie powiązanych działań wojennych na lądzie, w powietrzu i na morzu. Wojna radioelektroniczna z powodzeniem prowadzona była między innymi podczas bitwy o Anglię (zwłaszcza rozpoznanie i zakłócanie systemów radionawigacyjnych niemieckich sił powietrznych dokonujących nalotów na Wielką Brytanię), podczas działań floty amerykańskiej na Pacyfiku, operacji desantowych na Sycylii i w Normandii. Lądowanie w Normandii w czerwcu 1944 roku jest doskonałym przykładem staranności przygotowań, znaczenia i rozmachu prowadzenia działań wojny radioelektronicznej. Operacja “Overlord” została przygotowana jako ogromne przedsięwzięcie desantowe, w ramach którego do działań radioelektronicznych przywiązano taką samą wagę jak do działań ogniowych, lotniczych i morskich. Plan operacji zakładał prowadzenie rozpoznania radioelektronicznego zarówno przed jak i w czasie desantowania wojsk, niszczenie uderzeniami lotnictwa i artylerii okrętowej wykrytych i rozpoznanych niemieckich środków i systemów radioelektronicznych (radiostacje, stacje radiolokacyjne, obiekty radionawigacyjne), obezwładnianie zakłóceniami stacji radiolokacyjnych, środków radionawigacyjnych i łączności radiowej, które nie zostały zniszczone ogniem i w dalszym ciągu pracowały, a także - w celu zmylenia przeciwnika - organizowanie na szeroką skalę pozoracji. Jak wspomniałem, do wykonania tych działań przygotowywano się bardzo starannie, ćwicząc u wybrzeży Szkocji, w rejonie, którego ukształtowanie odpowiadało terenom wybrzeża Normandii. Realizm ćwiczeń polegał również na tym, że do szkolenia wykorzystywano jako pozorację zdobyczne urządzenia radioelektroniczne takich samych typów, jakie Niemcy stosowali w Normandii. Znając z historii wynik operacji “Overlord” i sukces sił sprzymierzonych, należy stwierdzić, że przyczyniły się do niego działania wojny radioelektronicznej.

Zakończenie II wojny światowej nie oznaczało, że po totalnych działaniach zbrojnych, które pochłonęły miliony ofiar, zapanował oczekiwany pokój. Podzielony na dwa przeciwstawne systemy polityczne świat na szczęście nie został ogarnięty kolejną wojną światową, ale w różnych zakątkach globu toczyły się mniejsze i większe konflikty, będące w pośredni sposób konfrontacją między dwoma dominującymi sojuszami wojskowymi (wojna koreańska 1950 - 1953, wojna w Wietnamie 1964 - 1973, wojny na Bliskim Wschodzie w roku 1967 i w 1973). Wspólną cechą działań prowadzonych w ramach walki (wojny) radioelektronicznej we wszystkich wymienionych konfliktach, które miały miejsce po zakończeniu II wojny światowej, było dążenie do dokładnego rozpoznania środków radioelektronicznych przeciwnika (a zwłaszcza obrony powietrznej), a następnie obezwładnienie ich ogniem i zakłóceniami. Podkreślając kierunek działań wymierzony w obronę powietrzną chciałem zwrócić uwagę (i jednocześnie nawiązać do tematyki strony internetowej wria.pl), jak ważne jest obezwładnienie obrony powietrznej. W początkowej fazie prowadzenia działań wymierzonych przeciw środkom i systemom obrony powietrznej główny wysiłek przedsięwzięć walki elektronicznej skierowany był (jest) na rozpoznanie stacji radiolokacyjnych. Znając ich dyslokację i parametry pracy, zyskuje się dane do przeprowadzenia skutecznego ataku ogniowego (między innymi z użyciem rakiet samonaprowadzajacych się na źródła promieniowania elektromagnetycznego lub pocisków samosterujących korzystających z nawigacji satelitarnej) i radioelektronicznego (zakłócenia aktywne generowane przez pokładowe stacje zakłóceń radiolokacyjnych). Nie było przypadkiem, że w czasach tzw. zimnej wojny nad Bałtykiem krążyły samoloty rozpoznawcze NATO prowadząc rozpoznanie radioelektroniczne stacji radiolokacyjnych polskich dywizjonów rakietowych, w których służył Pan Pułkownik Zbigniew Przęzak lub posterunków radiolokacyjnych Autorów artykułów publikowanych na stronie internetowej wria.pl.

Po tym skróconym i oczywiście nie wyczerpującym wszystkich zagadnień związanych z poruszaną problematyką “rysie historycznym”, najwyższy czas na zdefiniowanie pojęcia czym właściwie jest “walka radioelektroniczna (elektroniczna)”? W sposób pośredni Czytelnicy artykułu mogli już sobie odpowiedzieć na to pytanie, ale dla porządku postawię przysłowiową kropkę nad i.

W zależności od źródeł i czasów formułowania, definicje nieco się różnią i obejmują nieco inny obszar tematyczny. Przechodzę do konkretów.

We wstępie do bardzo interesującej książki wydanej w roku 1980 przez Wydawnictwo MON, autor - płk Henryk Piekarski, przedstawia następujące wyjaśnienie:

“W słownictwie wojskowym sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych i innych państw NATO obowiązuje termin “wojna elektroniczna” (ang. electronic warfare). Do 1968 r. najczęściej posługiwano się terminem “przeciwdziałanie radiowe” lub “przeciwdziałanie radioelektroniczne”. Obecnie spotkać można też inne równoznaczne określenia, np. “wojna radioelektroniczna”, “wojna radiowa”, “wojna w eterze”. W polskim piśmiennictwie fachowo-wojskowym przyjęto nazwę “walka radioelektroniczna”, która wydaje się najtrafniej odzwierciedlać cele, treści i formy tej dziedziny wiedzy i praktyki wojskowej.”

Wprowadzony w życie w roku 1994 “Regulamin działań taktycznych Wojsk Lądowych. Część I (związek taktyczny, oddział)” Sygn. Szt. Gen. 1422/94 przytacza w punkcie 235 następującą definicję:

“Walka radioelektroniczna (WRE) to przedsięwzięcia i działania wojsk, które wykorzystując energię elektromagnetyczną rozpoznają i dezorganizują systemy radioelektroniczne przeciwnika oraz zapewniają warunki do stabilnej pracy analogicznym systemom wojsk własnych. Walka radioelektroniczna polega na prowadzeniu rozpoznania radioelektronicznego, obezwładnianiu i obronie radioelektronicznej w powiązaniu z rażeniem ogniowym obiektów (środków) radioelektronicznych przeciwnika.”

12 marca 1999 roku Polska została przyjęta do Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO). W związku z tym zaistniała konieczność przyjęcia terminologii obowiązującej w organizacji. W najnowszym dokumentem standaryzacyjnym Komitetu Doradczego NATO ds. Walki Elektronicznej (NATO Electronic Warfare Advisory Committee - NEWAC) MC 0064/10 - NATO Electronic Warfare Policy, przyjęta została następująca definicja:

“Walka elektroniczna: działania militarne wykorzystujące energię elektromagnetyczną w celu zapewnienia świadomości sytuacyjnej oraz prowadzenia działań (uzyskania efektów).”

W mojej ocenie jest to definicja brzmiąca dosyć enigmatycznie i ... niczego nie wyjaśniająca, ale nie będę na ten temat wyrażał swoich bardziej szczegółowych opinii.

Walka elektroniczna toczy się w niewidzialnym dla zwykłego obserwatora posługującego się wyłącznie wzrokiem, słuchem, węchem, dotykiem, obszarze szerokiego spektrum (widma) fal elektromagnetycznych. Walka radioelektroniczna jest częścią składową walki elektronicznej, obejmującą generalnie działania prowadzone w zakresie fal nazywanych w uproszczeniu radiowymi (łączność bezprzewodowa, radiolokacja, radionawigacja). Elementami składowymi walki elektronicznej są:

  • rozpoznanie elektroniczne;
  • przeciwdziałanie elektroniczne;
  • działania mające na celu zabezpieczenie efektywnego i niezakłóconego funkcjonowania własnych środków i systemów elektronicznych.

Ta syntetyczna charakterystyka niech będzie podsumowaniem rozdziału dotyczącego walki radioelektronicznej (elektronicznej).

[ Do spisu treści. ]

Jak powstał 8 batalion, co było przed nim?

W przedstawionej poniżej historii 8 Grudziądzkiego batalionu Walki Radioelektronicznej wykorzystałem fragmenty publikacji pt. “8 Grudziądzki Pułk Radioelektroniczny”, opracowanej i zredagowanej przez ppłk. mgr. Jędrzeja Klaka (zastępcę dowódcy pułku ds. wychowawczych), wydanej w roku 1997 przez Fundację na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej z dotacji Społecznego Komitetu Fundatorów Sztandaru.

Zarządzeniem Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Nr 076 z dnia 24 lipca 1958 roku utworzona została samodzielna kompania zakłóceń i podsłuchu. Kompanią dowodził por. Bernard Marchewka. Kompania, mimo zawartego w nazwie słowa “samodzielna”, utworzona została w strukturze 5 pułku łączności, którego historia sięga czasów tuż po zakończeniu II wojny światowej, gdy Rozkazem Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego z dnia 3 września 1945 roku powołany został w Warszawie 1 samodzielny batalion łączności Ministerstwa Obrony Narodowej. Dnia 12 października 1949 roku na bazie batalionu łączności sformowano 5 pułk łączności (Jednostka Wojskowa 2016). Przekora losu (i decyzji przełożonych) sprawiła, że jednostka łączności posłużyła do sformowania jednostki, której zasadniczym celem było oddziaływać destrukcyjnie na wykonywane przez łącznościowców zadania. Jednak oceniając sposób formowania pododdziału pod innym kątem, to któż inny, jak nie dobrze wyszkoleni łącznościowcy, mogli skutecznie prowadzić podsłuch (rozpoznanie radiowe) i zakłócanie (przeciwdziałanie radiowe) wojsk przeciwnika?

Na podstawie Zarządzenia Szefa Sztabu Warszawskiego Okręgu Wojskowego Nr 082/Org. z dnia 27 października 1960 roku na bazie samodzielnej kompanii zakłóceń i podsłuchu sformowano batalion przeciwdziałania radiowego. Dowódcą batalionu został mianowany ppłk Adam Kochan, a jego zastępcą ds. liniowych kpt. Bernard Marchewka. Nowo utworzony batalion w dalszym ciągu pozostawał w strukturze 5 pułku łączności.

Stały techniczny rozwój wojsk, w tym zwiększanie ilości środków łączności bezprzewodowej (radiostacje, radiolinie) spowodował konieczność rozbudowy batalionu. Argumentem przemawiającym za podjęciem takich decyzji były doświadczenia podczas ćwiczeń batalionu, gdy jednostka uzyskiwała uznanie przełożonych oceniających wyniki jego działania.

Na podstawie Zarządzenia Szefa Sztabu Generalnego WP Nr 0108/Org. z dnia 26 października 1962 roku Szef Sztabu Warszawskiego Okręgu Wojskowego wydał rozkaz o sformowaniu na bazie batalionu przeciwdziałania radiowego 8 Ośrodka Przeciwdziałania Radiowego (Jednostka Wojskowa 1109) i przedyslokowania go, z dotychczasowego miejsca stacjonowania - Warszawy, do Giżycka. Dowódcą Ośrodka został płk Adam Kochan, a jego zastępcą ds. liniowych ppłk Stanisław Krajewski. W dniu 23 kwietnia 1963 roku w kompleksie koszarowym 5 pułku łączności przy ul. Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury w Warszawie, odbył się uroczysty apel, na którym pożegnano żołnierzy Ośrodka. Od tej pory zadania szkoleniowe i ćwiczenia jednostka realizowała samodzielnie.

W lipcu 1970 roku na podstawie Zarządzenia Szefa Sztabu Generalnego WP Nr 028/Org. z dnia 3 kwietnia 1970 roku rozpoczęto przeformowywanie 8 Ośrodka Przeciwdziałania Radiowego w 8 pułk zakłóceń radiowych.

W historii Jednostki, data 29 stycznia 1971 roku zapisała się jako dzień tragicznego zdarzenia. Usiłując zatrzymać przestępcę, żołnierz 8 pułku, plut. Stanisław Kolczyński został śmiertelnie ranny, gdy bandyta oddał do niego trzy strzały. 2 lutego 1971 roku odbył się z ceremoniałem wojskowym pogrzeb bohaterskiego żołnierza. W pogrzebie uczestniczył Dowódca Warszawskiego Okręgu Wojskowego gen. dyw. Zygmunt Huszcza. Za swój czyn plutonowy Stanisław Kolczyński pośmiertnie został awansowany do stopnia chorążego i odznaczony medalem “Za ofiarność i odwagę”. Chor. Stanisław Kolczyński pozostawił żonę i dwoje małych dzieci.


Sztandar 8 pułku zakłóceń radiowych.
Sztandar 8 pułku zakłóceń radiowych. Źródło: Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

W dniu 1 lipca 1973 roku Szef Wojsk Łączności gen. bryg. Leon Kołatkowski wręczył dowódcy pułku - płk. Czesławowi Koźlińskiemu sztandar wojskowy nadany przez Radę Państwa. Prawa strona płatu wykonana była z czterech trójkątów stykających się wierzchołkami w środku sztandaru. Trójkąty boczne były koloru białego, trójkąty górny i dolny - czerwonego. W centralnej części sztandaru na czerwonym tle w kształcie koła otoczonego wieńcem laurowym, wyhaftowanym nićmi w kolorze złotym, znajdował się Orzeł Państwowy. Lewa strona płata sztandaru, uszyta w identyczny sposób jak prawa, w centralnej części na czerwonym, okrągłym tle otoczonym wieńcem laurowym, posiadała wyhaftowanym nićmi w kolorze złotym napis: “ZA NASZĄ OJCZYZNĘ POLSKĄ RZECZPOSPOLITĄ LUDOWĄ”, a poniżej, nad dolną krawędzią sztandaru, napis (również wyhaftowany nićmi w kolorze złotym): “8 PUŁK RADIOWY”. Sztandar był obszyty z trzech stron taśmą z frędzlami w kolorze złotym.

W lipcu 1974 roku 8 pułk został przeniesiony z Giżycka do Grudziądza, do koszar przy ówczesnej ulicy Warszawskiej, w których przed II wojną światową mieściło się Centrum Wyszkolenia Kawalerii. W koszarach tych, po przejściu kolejnych reorganizacji, Jednostka pozostaje do chwili obecnej. W tamtym okresie pojawiła się również nieformalna nazwa Jednostki - “Janosiki”. Jak dowiedziałem się od starszych kolegów, pełniących wówczas służbę w 8 pułku, stało się to w następujących okolicznościach.

Jednostka wprawdzie została przedyslokowana z Giżycka do Grudziądza, ale rodziny kadry zostały na Mazurach. W połowie lat 70. XX wieku Grudziądz był dużym garnizonem, z dużą ilością jednostek wojskowych, a mieszkań dla żołnierzy nie było za dużo. Kadra została zakwaterowana w internatach i “skazana” na dłuższą lub krótszą rozłąkę z rodzinami. Po zakończonym dniu służby w koszarach przy ul. Warszawskiej młodzi (w znakomitej większości) oficerowie, chorążowie i podoficerowie udawali się na obiad do kasyna przy noszącej wówczas nazwę ul. Obrońców Stalingradu. Po spożyciu obiadu i opuszczeniu kasyna w głowach powstawały pomysły zrodzone ułańską fantazją (jakby nie patrzeć stacjonowali w koszarach Centrum Wyszkolenia Kawalerii). Z kasynem sąsiadował kościół, a jak wiadomo, przy kościołach są dzwonnice. Wprawdzie nie była to pora zwoływania wiernych na rozpoczynające się msze, ale kościelne dzwony, rozkołysane mocnymi ramionami kadry JW 1109, zaczynały dzwonić. Mniej więcej w tym samym czasie w grudziądzkich domach mieszkańcy miasta oglądali odcinki popularnego serialu “Janosik”. Jak zatem nietrudno się domyślić, skojarzenie serialu i “wyczynów” kadry 8 pułku miało jednoznaczny wpływ na powstanie nieformalnej nazwy, która trwa w świadomości kolejnych pokoleń Grudziądzan. Przyjeżdżając pierwszy raz do Grudziądza i chcąc udać się do Jednostki, wystarczy tylko zapytać:

- Jak dojechać do “Janosików”?

W tym miejscu pozwolę sobie na dwie, osobiste refleksje. Patrząc na dzisiejsze czasy już widzę “aferę”, jaka rozpętałaby się, gdyby opisane zdarzenia (które przyczyniły się do powstania nieformalnej nazwy Jednostki) miały miejsce współcześnie. Żandarmeria Wojskowa, a być może również Służba Kontrwywiadu Wojskowego miałyby zajęcie, a “sprawcy” takich zdarzeń zapewne opuściliby szeregi armii. A skoro w poprzednim zdaniu wymieniłem nazwę pewnej Służby, to wracając do tych odległych czasów (również i czasów mojej służby w JW 1109) mam swego rodzaju uznanie (w pewnym zakresie) dla działań organów, które wprawdzie nie miały w swojej nazwie słowa “kontrwywiad”, ale bez rozgłosu wykonywały swoje zadania. Jednostka od czasów swojego powstania stacjonowała (i stacjonuje) w miastach. Lata PRL-u były dziwnymi czasami, zwłaszcza w otaczaniu wszystkiego co związane z wojskiem tajemnicą. Oczywiście dla osób chcących “poznać prawdę”, a przede wszystkim służb wywiadowczych wówczas “wrogich, imperialistycznych krajów”,” nie było tajemnicą, jaki charakter miała Jednostka. Ale, a spotkałem się z tym wielokrotnie, oprócz funkcjonowania nazwy “Janosiki”, poproszony o zawiezienie do jednostki na ul. Warszawską taksówkarz, mówił:

- A, do tej jednostki łączności? - Być może i niejeden taksówkarz wiedział, co to za jednostka (zwłaszcza, jeśli kiedyś odbywał w niej zasadniczą służbę wojskową), ale nigdy nie słyszałem zwrotu “pułk zakłóceń” albo “jednostka zakłóceń”.

Oprócz zmiany dyslokacji, w roku 1974, a dokładnie w dniu 17 grudnia, nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy, którym został ppłk mgr inż. Czesław Targoński. Z kolei 20 stycznia 1976 r. dowodzenie pułkiem przejął, będący wówczas w stopniu majora, Adam Skowron. We wrześniu 1983 roku dowodzenie 8 pułkiem przejął od płk. dypl. Adama Skowrona ppłk dypl. Andrzej Skoracki.

We wrześniu 1983 roku miały również miejsce ważne wydarzenia w moim życiu, ponieważ 1 września, wraz z trzema kolegami, tak jak ja, absolwentami Wydziału Elektroniki Wojskowej Akademii Technicznej, meldowaliśmy się w 8 pułku zakłóceń radiowych w celu pełnienia zawodowej służby wojskowej.


Por. Piotr Kowaluk jako dowódca pocztu flagowego.
Por. Piotr Kowaluk jako dowódca pocztu flagowego (prawdopodobnie rok 1984). Przy mikrofonie dowódca uroczystości mjr Jacek Kocot - zastępca dowódcy 8 pułku zakłóceń radiowych ds. liniowych. Foto: Archiwum prywatne Piotra Kowaluka.

Tymi młodymi wtedy oficerami w stopniach podporuczników byli: Tadeusz Bączyński, Wiesław Jaroszyński, Włodzimierz Pawłowski i oczywiście autor tego artykułu. Jednostka nie była nam obca, ponieważ podczas studiów w WAT, w grupie szkolonej w specjalności rozpoznanie i przeciwdziałanie radiowe, przyjeżdżaliśmy tutaj na praktyki i ćwiczenia. Ponadto, już po pierwszym roku studiów, na miesięczną praktykę dowódczą (na stanowiskach dowódców drużyn i pomocników dowódców plutonów) trafił między innymi Wiesiek Jaroszyński i ja. Wtedy (lipiec 1979 roku) nie przypuszczałem, że za kilka lat zwiążę się z pułkiem na dłuższy czas. “Zastrzyk” w postaci czterech absolwentów Wojskowej Akademii Technicznej był liczącym się wzmocnieniem kadry Jednostki w absolwentów tejże uczelni, ponieważ do czasu naszego przybycia było tu tylko pięciu “WATowców”:

  • mjr (później ppłk) Andrzej Dobryniewski - szef służb technicznych - zastępca dowódcy pułku;
  • mjr Jacek Kocot - zastępca dowódcy pułku ds. liniowych;
  • por. Grzegorz Augustyniak - szef służby uzbrojenia i elektroniki;
  • por. Jan Matusiak - szef służby samochodowej;
  • por. Andrzej Belzyt - oficer sekcji technicznej sztabu pułku.

Pod koniec września 1983 roku do Jednostki przybyła jeszcze około dziesięcioosobowa grupa absolwentów Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Łączności w Zegrzu. A zatem jakby nie patrzeć we wrześniu 1983 roku 8 pułk dostał liczebnie solidne wsparcie kadry oficerskiej.


Załoga stacji R-330U.
Por. Piotr Kowaluk (na zdjęciu czwarty od lewej) z załogą stacji R-330U - 1988 rok. Żołnierz drugi od lewej - kpr. Ziółkowski (pochodził z okolic Kutna) - dowódca stacji, żołnierz zawodowy z widocznym mapnikiem – dowódca plutonu chor. Jarosław Śmietana, uśmiechnięty żołnierz trzymający się lusterka samochodu - st. szer. Adam Urowski - kierowca-elektromechanik. Foto: Archiwum prywatne Piotra Kowaluka.

Skoro w opisie poruszyłem osobisty wątek historii związanej z Jednostką, to może w tym miejscu nieco więcej o 8 pułku zakłóceń radiowych w tamtych, już dość odległych latach, gdy mając mniej gwiazdek na naramiennikach munduru, a więcej (znacznie więcej niż teraz) włosów na głowie, pełniłem tam służbę.

8 pułk zakłóceń radiowych był właściwie ... “sztucznym tworem”. Trochę wahałem się przed użyciem tego określenia, ale doszedłem do wniosku, że jednak będzie ono właściwe, ponieważ pułk istniał tylko w okresie “P”, czyli w okresie pokoju. W czasach, gdy tu trafiłem granice między ówczesną Niemiecką Republiką Demokratyczną, a Republiką Federalną Niemiec i dalej na południe, były linią rozgraniczenia między dwoma, stojącymi naprzeciw siebie wrogimi paktami wojskowymi - utworzonym przez tzw. kraje socjalistyczne Układem Warszawskim i utworzonym przez USA i kraje Europy Zachodniej Sojuszem Północnoatlantyckim (NATO). Na czas “W” (wojny) 8 pułk dzielił się na trzy (a po reorganizacji na cztery) bataliony włączane do formowanych, na bazie trzech istniejących w Polsce Okręgów Wojskowych, armii. Każdy batalion składał się z trzech kompanii, a oprócz tego istniały, wchodzące w skład pułku, kompanie samodzielne (np. kompania rozpoznania radiowego, remontowa, zaopatrzenia, łączności, szkolna). Takie “scalenie” pododdziałów w okresie pokoju w znakomity sposób ułatwiało szkolenie żołnierzy, ograniczało ilość personelu pomocniczego (finanse, “mundurówka”, zabezpieczenie medyczne, żywienie) niezbędnego do obsługi jednostki, zmniejszało potrzeby koszarowe (nie trzy kompleksy koszarowe, ale jeden, może trochę większy). Jak zatem widać, taka organizacja przynosiła wymierne korzyści i oszczędności. Tak jak to było w armii sprzed II wojny światowej i tak jak to zapewne było zorganizowane w innych armiach, na wypadek zagrożenia wojennego, na bazie pułku przewidziano także rozwinięcie rezerw oraz innych jednostek (np. przy pozyskaniu z tzw. gospodarki narodowej, czyli z przedsiębiorstw funkcjonujących na terenie Grudziądza, samochodów ciężarowych - batalionu transportowego). Czas od czasu po jednostce kręcił się starszy, dość tęgi podpułkownik, z dużą, skórzaną teczką, który był właśnie potencjalnym dowódcą tego batalionu. Wiedząca o tym fakcie kadra śmiała się, że w teczce nosi swój batalion. Tak naprawdę, to dokumenty mobilizacyjne spoczywały w zaklejonych i zalakowanych kopertach w kancelarii mobilizacyjnej, a ów oficer w swojej teczce mógł jedynie nosić dużą ilość kanapek przygotowywanych rano przez jego żonę. Przy 8 pułku, już w czasie pokoju, funkcjonowała jeszcze jedna jednostka - Wojskowy Ośrodek Weterynaryjny. W czasach II RP, gdy na terenie koszar znajdowało Centrum Wyszkolenia Kawalerii, rola takiego Ośrodka byłaby bardzo istotna, w latach 80. XX wieku też prawdopodobnie był potrzebny, chociaż koni (poza mechanicznymi w silnikach pojazdów znajdujących się w pułku) już tu nie było.


Na poligonie - Toruń, wrzesień 1986 r.
Na poligonie - Toruń, wrzesień 1986 r. - stacja zakłóceń R-330P (“Piramida”), zeskakuje mechanik-kierowca st, szer. Krzysztof Gnyra, na transporterze ówczesny zastępca dowódcy batalionu ds. technicznych por. Piotr Kowaluk. Foto: Archiwum prywatne Piotra Kowaluka.

Po dziewięciomiesięcznym byciu dowódcą plutonu (a w zasadzie dwóch plutonów) zostałem zastępcą dowódcy ds. technicznych w batalionie zakłóceń taktycznych. We wrześniu 1988 roku, po pięciu latach (i siedemnastu dniach) spędzonych w Jednostce z tego stanowiska odchodziłem do Szefostwa Badań i Rozwoju Techniki Wojskowej.

10 września 1989 roku na terenie Jednostki miała miejsce piękna, bardzo dobrze świadcząca o pielęgnowaniu najlepszych tradycji Wojska Polskiego, uroczystość. W pięćdziesiątą rocznicę ostatniej promocji oficerskiej w Centrum Wyszkolenia Kawalerii do pułku przybyło z całego świata około stu pięćdziesięciu Kawalerzystów II RP. Od tamtej pory Jednostka wraz z Fundacją na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej jest współorganizatorem zjazdów Kawalerzystów. Z żalem należy jedynie stwierdzić, że co roku na uroczystości przybywa coraz mniej przedwojennych Kawalerzystów. Odchodzą Oni na wieczną wartę, o czym informują komunikaty coraz częściej zamieszczane na stronie internetowej Fundacji.

17 czerwca 1991 roku, w ramach obchodów 700 lecia Grudziądza, koszarom przywrócono imię księcia Józefa Poniatowskiego. W uroczystości brał udział między innymi ówczesny Wiceminister Obrony Narodowej, a obecnie Prezydent RP Bronisław Komorowski.


Tablica przed bramą główną do koszar 8 GbWRE.
Tablica przed bramą główną do koszar 8 GbWRE.

Zarządzeniem Dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego Nr 052 z dnia 16 lutego 1996 roku z dniem 31 października 8 pułk zakłóceń radiowych został przeformowany w 8 pułk radioelektroniczny. Przeformowania dokonał płk dypl. Andrzej Skoracki i on również został dowódcą 8 pułku radioelektronicznego. W ramach reorganizacji Jednostki włączono do niej kadrę i sprzęt rozformowanego 12 batalionu rozpoznania radioelektronicznego. Batalion utworzony został na podstawie Rozkazu Ministra Obrony Narodowej Nr 004/Org. z dnia 4 sierpnia 1967 roku z miejscem postoju w Braniewie. Pierwszym dowódcą Jednostki został mjr Stefan Strzałkowski. 21 marca 1970 roku Szef Sztabu Pomorskiego Okręgu Wojskowego gen. bryg. Stanisław Antos wręczył batalionowi sztandar wojskowy nadany przez Radę Państwa. W roku 1984 batalion przedyslokowano do Koszalina, w którym to mieście stacjonował do rozformowania w dniu 31 października 1996 r. Ostatnim dowódcą batalionu był ppłk dypl. Włodzimierz Goś.

W roku 2001 8 pułk radioelektroniczny został poddany przeformowaniu w 8 batalion Walki Radioelektronicznej (Rozkaz Dowódcy Wojsk Lądowych nr PF - 100/Org. z dnia 14 maja 2001 roku). Batalion przejął i kultywuje tradycje wszystkich jednostek, które od chwili swojego powstania w wyniku zmian organizacyjnych i restrukturyzacji były poprzedniczkami Jednostki, tzn.:

  • samodzielnej kompanii zakłóceń i podsłuchu (1958 - 1960);
  • batalionu przeciwdziałania radiowego (1960 - 1962);
  • 8 Ośrodka Przeciwdziałania Radiowego (1962 - 1970);
  • 12 batalionu rozpoznania radioelektronicznego (1967 - 1996);
  • 8 pułku zakłóceń radiowych (1970 - 1996);
  • 8 Grudziądzkiego pułku radioelektronicznego (1996 - 2001).

Nawiązuje także do tradycji Centrum Wyszkolenia Kawalerii, które przed II wojną światową stacjonowało w tych samych co Batalion koszarach.

Sztandar Jednostki. W dniu 25 stycznia 1997 roku na grudziądzkim Rynku odbyło się uroczyste wręczenie sztandaru wojskowego nadanego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 8 Grudziądzkiemu pułkowi radioelektronicznemu. Podczas uroczystości dowódca pułku płk dypl. Andrzej Skoracki oraz delegacja kadry w składzie:

  • ppłk Wiesław Kutkowski;
  • st. chor. szt. Jerzy Żabicki;
  • st. sierż. szt. Ryszard Sendobry

pożegnali dotychczasowy sztandar Jednostki, który w dniu 28 stycznia 1997 roku został przekazany przez mjr. Adama Dybikowskiego i st. chor. Andrzeja Nowaka do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.


Sztandar 8 GbWRE.
Sztandar 8 GbWRE. Źródło: Ppłk mgr Jędrzej Klak - “8 Grudziądzki Pułk Radioelektroniczny”.

Nowy sztandar został przekazany przez Prezydenta Grudziądza mgr. Tomasza Pasikowskiego rodzicom chrzestnym - mgr Karoli Skowrońskiej (Przewodniczącej Zarządu Fundacji na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej) oraz ppłk. Stefanowi Rawskiemu (byłemu żołnierzowi zawodowemu służącemu w 8 pułku). Po wbiciu gwoździ honorowych, w imieniu Prezydenta RP gen. dyw. Tadeusz Jauer wręczył sztandar płk. Andrzejowi Skorackiemu.

Na lewej stronie sztandaru znajduje się wykonany z materiału w kolorze czerwonym krzyż kawalerski, w środku którego umieszczony jest Orzeł Państwowy otoczony wieńcem laurowym wyhaftowanym nićmi koloru złotego. Na białych polach między ramionami krzyża znajdują się cyfry “8”, również otoczone małymi wieńcami laurowymi w kolorze złotym. Na prawej stronie płata sztandaru, uszytym według identycznego wzoru jak strona lewa, w centralnej części znajduje się napis: “BÓG HONOR OJCZYZNA” otoczony wieńcem laurowym wyhaftowanym nićmi koloru złotego. Na białych polach pomiędzy ramionami krzyża umieszczono następujące elementy:

  • lewy górny róg - “24.07.1958” - data wydania Zarządzenia Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Nr 076, na podstawie którego utworzona została samodzielna kompania zakłóceń i podsłuchu;
  • prawy górny róg - herb Grudziądza;
  • lewy dolny róg - Odznaka Pamiątkowa 8 pułku (batalionu);
  • prawy dolny róg - Odznaka Pamiątkowa Centrum Wyszkolenia Kawalerii.

Wszystkie umieszczone w rogach sztandaru elementy otoczone są małymi wieńcami laurowymi w kolorze złotym. Sztandar był obszyty z trzech stron taśmą z frędzlami w kolorze złotym.

Decyzją Nr 233/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 2 września 2002 roku 8 batalion przejął tradycje i sztandar 8 Grudziądzkiego pułku radioelektronicznego.

Hymn 8 Batalionu. 8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej posiada swój hymn. Do melodii popularnej przed II wojną piosenki pt. “Szwoleżerowie”, słowa napisał Andrzej Remieński. Hymn został wykonany po raz pierwszy w dniu 9 listopada 2011 roku na uroczystym apelu z okazji Święta Niepodległości.

Patron Jednostki. Na podstawie decyzji Nr 100/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 31 marca 2006 roku patronem 8 Grudziądzkiego batalionu Walki Radioelektronicznej został gen. bryg. Zygmunt Podhorski.

Generał Podhorski urodził się 25 maja 1891 roku w miejscowości Popudnia w ówczesnej guberni kijowskiej. Otrzymując staranne wykształcenie elementarne i gimnazjalne, po ukończeniu szkoły średniej we wrześniu 1909 roku wstąpił ochotniczo do armii carskiej i został wcielony do 9 Pułku Ułanów Bugskich. Dosłużył się w nim stopnia plutonowego. W dniu 17 stycznia 1911 roku, będąc żołnierzem rezerwy, został awansowany na stopień chorążego. W roku 1913 podjął studia rolnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Egzaminy końcowe na ocenę dobrą zdał 24 lipca 1913 roku i uzyskał tytuł inżyniera rolnika. Jako ciekawostkę można podać, że będąc już żołnierzem zawodowym, obok stopnia wojskowego używał tytułu inżyniera, a w dokumentach personalnych, jako zawód cywilny podawał - rolnik.

W lipcu 1914 roku został zmobilizowany i powołany do pułku, w którym uprzednio pełnił już służbę. W czasie działań wojennych walczył w okolicach Przemyśla, w Besarabii i na Pokuciu. Będąc rannym, został ewakuowany do szpitala polowego. Po wyleczeniu w dniu 22 października 1915 roku otrzymał awans na stopień podporucznika, w lutym 1917 roku objął stanowisko dowódcy szwadronu. 5 lipca 1917 roku został dowódcą 2 szwadronu Pułku Ułanów Polskich. Stanowisko to zajmował do czasu rozformowania 1 Korpusu Polskiego (do 5 lipca 1918 roku).

Na początku listopada 1918 roku Zygmunt Podhorski w Warszawie rozpoczął odtwarzanie swojej jednostki, która w Niepodległej Polsce otrzymała numer 1 i nazwę – Pułk Ułanów Krechowieckich (na pamiątkę boju pod Krechowcami, w której podporucznik Zygmunt Podhorski brał udział). 23 stycznia 1920 roku na czele 2 szwadronu 1 Pułku Ułanów Krechowieckich wkraczał do powracającego do Polski Grudziądza. Siedem lat później został komendantem utworzonego w tym mieście Obozu Szkolnego Kawalerii (OSK) (późniejsze Centrum Wyszkolenia Kawalerii). Będąc w stopniu majora brał udział w wojnie 1920 roku i w słynnej bitwie warszawskiej. Po odbytych na wiosnę 1927 roku we Francji i Włoszech kursach (władał następującymi językami obcymi: francuskim, niemieckim, rosyjskim i ukraińskim), mających na celu poznanie zasad i organizacji kawaleryjskiego szkolnictwa wojskowego, został mianowany komendantem OSK. Funkcję tę płk Zygmunt Podhorski sprawował od lipca 1927 roku do 4 lipca 1935 roku (ponad 8 lat). Podczas swojej służby był wysoko oceniany przez przełożonych za uzyskiwane wyniki (jak napisał gen. Wiktor Thommee: “osiągnięte przez niego olbrzymie rezultaty służbowe (...)”) w wyszkoleniu absolwentów i przyczynienie się do znacznego rozwoju tej uczelni. Kolejnym stanowiskiem służbowym było stanowisko dowódcy 13 Brygady Kawalerii (lipiec 1935 - wiosna 1937), a następnie Suwalskiej Brygady Kawalerii. Dnia 19 marca 1938 roku płk Podhorski otrzymał awans na stopień generała brygady. We wrześniu 1939 roku dowodził podległą mu Brygadą, a później Zgrupowaniem Kawalerii “Zaza” (“Zaza” - pseudonim Generała). W dniach od 2 do 5 października walczył pod Kockiem w składzie Samodzielnej Grupy Operacyjnej “Polesie”.

Po zakończeniu działań wojennych dostał się do niemieckiej niewoli, w której pozostawał do 1945 roku. Po uwolnieniu z niewoli, od lipca 1945 roku był zastępcą dowódcy Bazy 2 Korpusu Polskiego. Po demobilizacji zamieszkał w Londynie. Podobnie jak przed wojną, publikował swoje prace w “Przeglądzie Kawaleryjskim” (około 30) i spisywał - wspomnienia (opublikowane w Polsce w 2002 roku staraniem Fundacji na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej).

Generał Zygmunt Podhorski zmarł w Londynie 12 września 1960 roku i tam został pochowany.

Wyżej przywołaną Decyzją Nr 100/MON Ministra Obrony Narodowej ustanowiono wyróżniającą nazwę batalionu - Grudziądzki.

Dowódcy 8 GbWRE:

  • ppłk dypl Jerzy Magnuszewski (2001 - VII 2006)
  • ppłk mgr inż. Włodzimierz Pawłowski (VIII 2006 - XII 2007)
  • ppłk mgr inż. Zbigniew Nowak (od I 2008)

Podporządkowanie 8 GbWRE:

  • 1 Korpus Zmechanizowany (2001 – 2004) Dowództwo Wojsk Lądowych (2004 – 15 XII 2011) 2 Ośrodek Radioelektroniczny (od 15 XII 2011)

Odznaka pamiątkowa 8 GbWRE Odznaka Pamiątkowa. Pomysłodawcą wzoru Odznaki Pamiątkowej jest kpt. Jacek Rolak. Pierwsze egzemplarze Odznaki wręczone zostały 3 lipca 1993 r. z okazji obchodzonego wówczas Święta 8 pułku zakłóceń radiowych.

Odznaka, wzorowana na Odznace Pamiątkowej Centrum Wyszkolenia Kawalerii, przedstawia orła w kolorze srebrnym, który trzyma w szponach cyfrę “8” (8 pułk) na chabrowym tle (kolor wojsk rozpoznawczych oraz łączności), a na samym dole Odznaki, na półkolistym białym tle umieszczony jest napis “GRUDZIĄDZ”, miejsce dyslokacji Jednostki.

Jest dla mnie ogromnym zaszczytem, że w dniu 19 lutego 1999 r. Kapituła Odznaki Pamiątkowej przyznała mi to tak cenne wyróżnienie (legitymacja Nr 293). Odznakę tę noszę na lewej górnej kieszeni munduru galowego i wyjściowego nie tylko dlatego, że tak nakazują przepisy ubiorcze, ale noszę Odznakę na sercu. Chociaż w początkach mojej służby wojskowej w 8 pułku nie raz było mi ciężko, to “dostałem” tam w sumie niezłą szkołę prawdziwego, żołnierskiego życia. 8 pułk zakłóceń radiowych był pierwszym miejscem, do którego po ukończeniu Wojskowej Akademii Technicznej otrzymałem przydział służbowy. A wszystko co pierwsze (tak jak pierwsza miłość) wspomina się z sentymentem (zwłaszcza po latach).

Odznakę Pamiątkową, podobnie jak Sztandar, w ramach kultywowania tradycji przejął 8 GbWRE. Podstawą prawną była Decyzja Nr 56/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 14 lutego 2006 r. Tą samą Decyzją nadano Batalionowi oznakę rozpoznawczą i proporczyk.

Oznaka rozpoznawcza 8 GbWRE -mundur wyjściowy. Oznaka rozpoznawcza 8 GbWRE - mundur polowy. Oznaka rozpoznawcza. Oznaka rozpoznawcza przyszywana poniżej ramienia na lewym rękawie munduru galowego i wyjściowego ma kształt tarczy. Przedzielona jest ona ukośnie od prawego górnego rogu do środkowej części lewej dolnej krzywizny brzegu tarczy, srebrną błyskawicą. Błyskawica dzieli tarczę na dwie części. Lewa część jest barwy amarantowej, prawa - granatowej. Kolory te nawiązują do barw Centrum Wyszkolenia Kawalerii. W górnej, lewej części tarczy umieszczona jest cyfra “8” (8 batalion). Oznaka na mundur polowy jest identycznego kształtu i wzoru, a jedynie barwa amarantowa zastąpiona została szaro - zieloną, a granatowa - czarną.

Proporczyk na beret. Proporczyk na beret ma kształt proporczyka kawaleryjskiego w barwach Centrum Wyszkolenia Kawalerii (amarantowo - granatowy). Dodatkowo na proporczyku z jego lewej strony umieszczona jest cyfra “8”. Proporczyk naszywany jest z lewej strony beretu obok oznaczenia stopnia wojskowego.


Proporczyk na beret 8 GbWRE.
Proporczyk na beret.

Lanca z proporczykiem - znak wyróżniający przyznawany przodującemu pododdziałowi. W dowód uznania za kultywowanie tradycji Centrum Wyszkolenia Kawalerii, w roku 2008 Fundacja na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej ufundowała i wręczyła przodującemu pododdziałowi 8 GbWRE lancę kawaleryjską z proporczykiem w barwach Centrum Wyszkolenia Kawalerii.

W dniu 15 grudnia 2011 r. dowódca Jednostki ppłk Zbigniew Nowak, podczas zbiórki Batalionu, wyróżnił aktualnie przodujący pododdział wręczając lancę z proporczykiem pełniącemu obowiązki dowódcy kompanii zakłóceń chor. szt. Zbigniewowi Janczewskiemu.


Przodujący pododdział 8 GbWRE.
Przodujący pododdział 8 GbWRE wyróżniony lancą kawaleryjską - 18.05.2012.

Sala Tradycji. Jednostka z tak bogatą i chlubną przeszłością posiada Salę Tradycji, w której zgromadzono wiele ciekawych pamiątek i eksponatów. Sala Tradycji to właściwie dwa duże pomieszczenia. Jedno z nich poświęcone jest Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Zgromadzone w niej zostały między innymi portrety Komendantów Centrum, mundur podchorążego z lat 30. XX wieku, buty - oficerki, rząd koński, szable kawaleryjskie (jako depozyt Muzeum w Grudziądzu, z którym Jednostka współpracuje), ryngraf z umieszczonymi na nim proporczykami w barwach wszystkich jednostek kawalerii II RP, tablice z opisem historii CWK i jednostek kawalerii, publikacje dotyczące historii kawalerii.

[ Zobacz więcej: Centrum Wyszkolenia Kawalerii - czy zostały tylko ślady podków? ]

Drugie pomieszczenie posłużyło do przedstawienia na tablicach informacyjnych historii Batalionu oraz Jednostek, których tradycje 8 GbWRE przejął. Są tu również niektóre egzemplarze sprzętu, który znajdował się w wyposażeniu jednostek, a także umundurowanie kadry, która służyła w misjach pokojowych pod błękitną flagą Organizacji Narodów Zjednoczonych.


Sala tradycji 8 GbWRE.
Sala tradycji 8 GbWRE.

Istnieją plany, aby w Jednostce utworzyć muzeum walki radioelektronicznej. Pierwszym egzemplarzem sprzętu, który można było obejrzeć w maju br. podczas uroczystości z okazji Święta Batalionu, była stacja zakłóceń radiowych R-330 U (wprowadzona została do wyposażenia ówczesnego 8 pułku w drugiej połowie lat 80. XX wieku).

Wyróżnienia Jednostki, współpraca z organizacjami społecznymi i oświatowymi. W wieloletniej historii Batalion i Jednostki, których tradycje są kultywowane, Żołnierze pełniący w nich służbę wielokrotnie wyróżniali się swoją postawą obywatelską (chor. Stanisław Kolczyński) i żołnierską, biorąc udział w misjach pokojowych i stabilizacyjnych na Dalekim (Kambodża) i Bliskim Wschodzie (Syria, Liban) oraz w Jugosławii, Iraku i Afganistanie, a także uzyskując wysokie wyniki w wyszkoleniu. W roku 1964 i 1965 ówczesny 8 Ośrodek, w ramach współzawodnictwa między jednostkami podporządkowanymi Szefowi Wojsk Łączności, zdobył puchar przechodni Szefa Sztabu Generalnego WP. W roku 1978 za bardzo dobre wyszkolenie, utrzymanie wysokiego stanu gotowości bojowej i wielokrotny udział w ćwiczeniach pułk został wyróżniony medalem pamiątkowym “Za zasługi dla Pomorskiego Okręgu Wojskowego”. W roku 1980 pułk wyróżniono medalem “Za Osiągnięcia w Służbie Wojskowej”. Była to niewątpliwa zasługa płk. Adama Skowrona, który hołdował podstawowej, żołnierskiej zasadzie: “Więcej potu na ćwiczeniach, mniej krwi w boju.”

Żołnierze pułku wielokrotnie brali udział w akcjach społecznych na rzecz regionu, współpracując przy konserwacji grudziądzkich zabytków, budowie szpitala miejskiego, oddając honorowo krew. W 1987 roku 8 pułk został wyróżniony medalem “Zasłużony dla województwa toruńskiego”. W roku 1988 pułk ponownie został wyróżniony medalem pamiątkowym “Za zasługi dla Pomorskiego Okręgu Wojskowego”, a w 1989 roku został umieszczony w Dyrektywie Ministra Obrony Narodowej jako przodująca jednostka w Wojsku Polskim.

O randze pułku i jego dowódcy świadczy fakt, że w latach 1990 - 1995 płk Andrzej Skoracki pełnił jednocześnie obowiązki dowódcy garnizonu Grudziądz.


Święto Batalionu w roku 2010.
Święto Batalionu w roku 2010. Wśród żołnierzy, grupy rekonstrukcji historycznej 18 Pułku Ułanów Pomorskich, płk Piotr Kowaluk (DPZ MON) i płk Krzysztof Prostacki (SG WP).

Obecnie 8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej współpracuje z wieloma organizacjami kombatanckimi, grudziądzkimi szkołami i organizacjami społecznymi (jak choćby wymieniana Fundacja na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej), których przedstawiciele zawsze i niezawodnie stawiają się na organizowane przez Jednostkę święta i uroczystości.

[ Do spisu treści. ]

Święto 8 Grudziądzkiego batalionu Walki Radioelektronicznej - maj 2012 r.

Jak co roku Święto Batalionu zostało bardzo starannie przygotowane przez Dowództwo, Kadrę, Pracowników Wojska i wypełnione było wieloma przedsięwzięciami oraz atrakcjami.


Zaproszenie na obchody Święta 8 GbWRE.
Zaproszenie na obchody Święta 8 GbWRE.

Mając zaszczyt być zaproszonym przez Dowódcę Batalionu – ppłk. mgr. inż. Zbigniewa Nowaka, w piękny, słoneczny majowy dzień niezawodnie stawiłem się na terenie Jednostki.

O godzinie 8.00 w kościele pw. św. Ksawerego przy ulicy Kościelnej rozpoczęła się msza. Po jej zakończeniu, w godzinach przedpołudniowych na terenie Jednostki odbyły się zawody służb mundurowych, w których startowały cztery drużyny reprezentujące:

  • Gospodarzy, czyli 8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej;
  • 2 Ośrodek Radioelektroniczny w Przasnyszu;
  • 3 batalion drogowo - mostowy z Chełmna;
  • Komendę Miejską Policji w Grudziądzu.

W tym samym czasie można było zapoznać się ze sprzętem znajdującym się w wyposażeniu Batalionu, a także w hali sportowej Jednostki obejrzeć wystawę prac plastycznych uczniów szkół średnich noszącą tytuł: ”Historia i teraźniejszość, Centrum Wyszkolenia Kawalerii - 8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej”. Na wystawie zaprezentowano również kopie zdjęć przedstawiających Centrum Wyszkolenia Kawalerii. 8 batalion stacjonuje w koszarach, w których przed II wojną światową mieściło się Centrum Wyszkolenia Kawalerii (CWK).


Tablica pamiątkowa w koszarach 8 GbWRE.
Tablica pamiątkowa poświęcona jednostkom, które stacjonowały w koszarach przy ul. Hallera 60 od roku 1945.


Odsłonięcie tablicy pamiątkowej w 8 GbWRE.
Odsłonięcia tablicy pamiątkowej dokonał były dowódca 8 pułku zakłóceń radiowych płk dypl. Andrzej Skoracki.

Przed rozpoczęciem głównych uroczystości Święta Batalionu miało miejsce jeszcze jedno, ważne wydarzenie. Na placu obok budynku, w którym znajduje się Sala Tradycji były dowódca 8 pułku zakłóceń radiowych (8 GbWRE kultywuje tradycje tej Jednostki), płk dypl. Andrzej Skoracki, w obecności wojskowej asysty honorowej, odsłonił tablicę pamiątkową z nazwami wszystkich Jednostek Wojskowych stacjonujących w tych koszarach od roku 1945.

Punktualnie o godzinie 13.00, przy dźwiękach marszy granych przez orkiestrę wojskową, na plac apelowy weszła kompania reprezentacyjna ze Sztandarem Batalionu, a za nią pododdziały Jednostki, klasy o profilu wojskowym szkół średnich współpracujących z Batalionem, grupa rekonstrukcji historycznej Klubu Kawaleryjskiego im. 18 Pułku Ułanów Pomorskich oraz klubu jeździeckiego z Grudziądza.

Dowódca Batalionu, ppłk Zbigniew Nowak dokonał przeglądu pododdziałów, nastąpiło wciągnięcie flagi państwowej na maszt, a następnie powitanie licznie zgromadzonych Gości.


Pododdział reprezentacyjny 8 GbWRE ze Sztandarem.
Pododdział reprezentacyjny 8 GbWRE ze Sztandarem.


Przegląd pododdziałów.
Dowódca 8 GbWRE - ppłk Zbigniew Nowak i dowódca uroczystości - por. Paweł Żurawski, dokonują przeglądu pododdziałów.

Na tę doniosłą uroczystość przybyli żołnierze Armii Krajowej stowarzyszeni w Związku Kombatantów RP, posłowie do Sejmu reprezentujący województwo kujawsko - pomorskie, Prezydent Miasta Robert Malinowski (brat słynnego olimpijczyka Bronisława Malinowskiego) wraz z przedstawicielami Urzędu Miejskiego, przedstawiciele Starostwa Powiatu Grudziądzkiego, z Londynu - pani Jolanta Parol i pani Anna Bobińska-Suzuki - wnuczki patrona Jednostki gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego, przedstawiciele Fundacji na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej, szkół średnich współpracujących z 8 GbWRE, przedstawiciele Komendy Miejskiej Policji w Grudziądzu, Straży Miejskiej, Straży Pożarnej, Służby Więziennej (w Grudziądzu znajdują się dwa Zakłady Karne), Wojska Polskiego: 2 Ośrodka Radioelektronicznego w Przasnyszu, Centralnej Grupy Działań Psychologicznych w Bydgoszczy, 4 pułku chemicznego w Brodnicy, 3 batalionu drogowo-mostowego z Chełmna, Jednostek garnizonu grudziądzkiego, żołnierze, którzy pełnili służbę w Batalionie i Jednostkach, których tradycje 8 GbWRE kultywuje, przedstawiciele producentów uzbrojenia i sprzętu wojskowego znajdującego się w wyposażeniu 8 batalionu, a także Pracownicy Wojska. Mimo, że starałem się dosyć skrupulatnie wymienić wszystkich Gości, proszę o wyrozumiałość, jeśli z tego licznego grona kogoś pominąłem. Mam absolutną pewność, że na pewno nie pominąłem przedstawicieli Zarządu Analiz Wywiadowczych i Rozpoznawczych (P 2) Sztabu Generalnego WP oraz Zarządu Rozpoznania i Walki Elektronicznej (G 2) Dowództwa Wojsk Lądowych. Mimo wystosowanych zaproszeń oraz faktu, że w poprzednich latach na Świętach Batalionu instytucje te były reprezentowane przez ich szefów lub zastępców szefów, to w tym roku z P 2, ani z G 2 nikt nie przybył!

Tak uroczysty dzień, jakim jest Święto Batalionu, to okazja do wręczenia wyróżniającym się żołnierzom awansów na wyższe stopnie wojskowe, odznaczeń, medali, odznak honorowych. Następnie okolicznościowe puchary i dyplomy zostały wręczone wszystkim drużynom startującym w przedpołudniowych zawodach sportowych. Za zasługi wniesione na rzecz Jednostki uhonorowani zostali również pamiątkowymi ryngrafami i książkami o tematyce kawaleryjskiej Goście Batalionu.

Kolejnym punktem uroczystości był występ, uczestniczącej w Święcie, Orkiestry Reprezentacyjnej Garnizonu Toruń. Wojskowi muzycy dali prawdziwy pokaz mistrzowskiego wykonania różnych utworów muzycznych (ze względu na miejsce - koszary Centrum Wyszkolenia Kawalerii - wśród nich nie mogło zabraknąć fragmentu uwertury do operetki “Lekka kawaleria” Franza von Suppe) i pokaz musztry paradnej. Gromkie brawa, które rozległy się po występie były ze wszech miar zasłużone (małą próbkę umiejętności orkiestry można obejrzeć na stronie www.youtube.com wpisując: “Orkiestra Garnizonu Toruń 02.05.2012”).


Dowódca batalionu - ppłk Zbigniew Nowak i wnuczki patrona Jednostki - gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego.
Dowódca batalionu - ppłk Zbigniew Nowak i wnuczki patrona Jednostki - gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego, pani Jolanta Parol i pani Anna Bobińska-Suzuki z żołnierzami drużyn startujących w przedpołudniowych zawodach.


Pokaz musztry paradnej w wykonaniu orkiestry wojskowej.
Pokaz musztry paradnej w wykonaniu orkiestry wojskowej z Torunia.


Pokaz musztry paradnej w wykonaniu orkiestry wojskowej.
Pokaz musztry paradnej w wykonaniu orkiestry wojskowej z Torunia.

A gdy ucichły dźwięki wojskowej orkiestry na plac wjechała grupa Klubu Kawaleryjskiego im. 18 Pułku Ułanów Pomorskich, która dała pokaz elementów musztry konnej, po której odbyła się dynamiczna prezentacja rozwijania elementów zautomatyzowanego systemu rozpoznawczo-zakłócającego “Przebiśnieg”. Znajdujący się w wyposażeniu Batalionu system “Przebiśnieg” został opracowany i wykonany w kraju przez Wojskową Akademię Techniczną i Wojskowe Zakłady Elektroniczne, podobnie jak inna - prezentowana na Święcie - stacja rozpoznania naziemnych systemów radiolokacyjnych “Breń 2” (opracowanie i wykonanie - Przemysłowy Instytut Telekomunikacji).


Pokaz w wykonaniu grupy rekonstrukcji historycznej 18 Pułku Ułanów Pomorskich.
Pokaz w wykonaniu grupy rekonstrukcji historycznej 18 Pułku Ułanów Pomorskich.


Pokaz w wykonaniu grupy rekonstrukcji historycznej 18 Pułku Ułanów Pomorskich.
Pokaz w wykonaniu grupy rekonstrukcji historycznej 18 Pułku Ułanów Pomorskich.


Pokaz rozwijania sprzętu znajdującego się w wyposażeniu 8 GbWRE.
Pokaz rozwijania stacji zakłóceń zautomatyzowanego systemu rozpoznawczo-zakłócającego “Przebiśnieg”.


Pokaz rozwijania sprzętu znajdującego się w wyposażeniu 8 GbWRE.
Pokaz rozwijania namiernika radiowego zautomatyzowanego systemu rozpoznawczo-zakłócającego “Przebiśnieg”.


Pokaz rozwijania sprzętu znajdującego się w wyposażeniu 8 GbWRE.
Pokaz rozwijania namiernika radiowego zautomatyzowanego systemu rozpoznawczo-zakłócającego “Przebiśnieg”.

Przedostatnim, “muzycznym” punktem programu uroczystości odbywającej się na placu apelowym było odśpiewanie przez pododdziały Batalionu “Hymnu 8 GbWRE” i odegranie Pieśni Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Uroczystość na placu apelowym zakończyła defilada.


Uroczystość zakończyła defilada pododdziałów uczstniczących w uroczystym apelu 8 GbWRE.
Uroczystość zakończyła defilada pododdziałów uczstniczących w uroczystym apelu 8 GbWRE.


Defilada w 8 GbWRE.
... c.d. defilady w 8 GbWRE z okazji Swięta Jednostki.


Defilada w 8 GbWRE.
... c.d. defilady w 8 GbWRE z okazji Swięta Jednostki.


Defilada w 8 GbWRE.
... c.d. defilady w 8 GbWRE z okazji Swięta Jednostki.


Defilada w 8 GbWRE.
... c.d. defilady w 8 GbWRE, mobilna stacja rozpoznania naziemnych systemów radiolokacyjnych “BREŃ-2”.


Defilada w 8 GbWRE.
... c.d. defilady w 8 GbWRE, Tarpan-Honker wyposażony w aparaturę elektroniczną zapobiegającą (zakłócającą) zdalne detonowanie improwizowanych ładunków wybuchowych (tzw. IED). Pojazdy tego typu używane są przez polski kontyngent w Afganistanie.


Defilada w 8 GbWRE.
Na końcu defilady przemarsz orkiestry wojskowej.

Po apelu, w hali sportowej, która w czasach funkcjonowania Centrum Wyszkolenia Kawalerii była krytą ujeżdżalnią, odbyło się podsumowanie konkursu plastycznego “Historia i teraźniejszość, Centrum Wyszkolenia Kawalerii - 8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej” oraz występ Zespołu Wokalnego “Kaganek”. Nazwa zespołu nie jest przypadkowa, ponieważ tworzą go emerytowani nauczyciele, którzy przez cały czas swojej działalności zawodowej nieśli przysłowiowy “kaganek oświaty”.

Po dniu tak bogatym w różnego rodzaju przedsięwzięcia i atrakcje wszystkim zgromadzonym w hali sportowej smakował poczęstunek przygotowany na zakończenie tego wyjątkowego, jedynego w roku dnia.

[ Do spisu treści. ]

Podsumowanie i garść refleksji osobistych

Szanowne Panie Czytelniczki (jeśli takowe znalazły się w gronie Osób czytających ten artykuł), Szanowni Panowie Czytelnicy!

Po przebrnięciu przez obszerny materiał o nietypowej, jak na stronę internetową poświęconą Wojskom Rakietowym i Artylerii oraz Wojskom Radiotechnicznym, tematyce, dotarliście do końcowego rozdziału. Jako człowiek o dość niekonwencjonalnym sposobie postępowania (w ocenie moich znajomych) ten ostatni rozdział mojego artykułu rozpocznę nietypowo, od podziękowań.

Przede wszystkim bardzo uprzejmie dziękuję Panu Pułkownikowi Zbigniewowi Przęzakowi za:

  • redagowanie ogromnie interesującej strony internetowej dotyczącej, kiedyś otoczonych bardzo szczelną zasłoną tajemnicy, Wojsk Rakietowych Obrony Powietrznej Kraju. Od dłuższego czasu jestem stałym czytelnikiem zamieszczanych na niej artykułów, dzięki czemu dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy;
  • namówienie mnie do wykonania powyższego opracowania i udostępnienie strony internetowej wria.pl w celu publikacji.

Żołnierskie podziękowanie składam również Panu Pułkownikowi Zbigniewowi Nowakowi - Dowódcy 8 Grudziądzkiego batalionu Walki Radioelektronicznej. Nasza znajomość zaczęła się jeszcze w czasach mojej zawodowej służby wojskowej, gdy w ramach pełnionych obowiązków zajmowałem się nadzorem nad realizacją prac rozwojowych i wdrożeniowych, których wyniki trafiły (lub jak sądzę trafią niebawem) w postaci sprzętu wojskowego do grudziądzkiej Jednostki. Również obecnie, gdy odszedłem do rezerwy Pan Pułkownik Nowak pamięta o mnie zapraszając na wszystkie uroczystości odbywające się w Batalionie. Jest dla mnie wielkim honorem i zaszczytem gościć w murach Jednostki, gdzie wiele lat temu zostawiłem cząstkę swojej żołnierskiej młodości.

Dziękuję mojemu Koledze - Pułkownikowi Włodzimierzowi Pawłowskiemu za pomoc w pozyskani danych do napisania tego artykułu. Z Włodkiem razem zdobywaliśmy wiedzę z zakresu rozpoznania i przeciwdziałania radiowego w Wojskowej Akademii Technicznej (wiedzę tę wpajali nam przede wszystkim dwaj znakomici wykładowcy - Pułkownik Józef Kwiatosz i Pułkownik Marian Wrażeń), a później razem trafiliśmy do Grudziądza, do ówczesnego 8 pułku zakłóceń radiowych. Pułkownik Pawłowski swoje prawie całe “żołnierskie życie” przesłużył w JW 1109, przechodząc wszystkie szczeble przypisane oficerowi - od dowódcy plutonu po dowódcę Jednostki.

Dziękuję także Koledze - Majorowi Zbigniewowi Kaweckiemu za materiały, z których posiadłem wiele cennej wiedzy na temat historii Jednostki. Odchodząc we wrześniu 1988 roku z ówczesnego 8 pułku zakłóceń, Zbyszkowi przekazałem obowiązki zastępcy dowódcy batalionu ds. technicznych.

Wielkie podziękowanie składam twórcy, wieloletniemu opiekunowi, przewodnikowi i kustoszowi (w jednej osobie) Sali Tradycji w 8 GbWRE - Panu Starszemu Sierżantowi Maciejowi Wiśniewskiemu, obecnie żołnierzowi rezerwy, który w “nowym, cywilnym życiu” pełni równie ciekawą, acz trudną i odpowiedzialną funkcję Prezesa Grudziądzkiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno - Krajoznawczego. Pan Maciej, podczas naszych spotkań w Sali Tradycji, opowiedział mi wiele barwnych i niezwykle interesujących historii związanych z Centrum Wyszkolenia Kawalerii, a także udostępnił i wyraził zgodę na publikację wykonanych przez siebie zdjęć lub zdjęć będących w jego bogatych zbiorach.

Szanowni Panowie, których nazwiska wymieniłem wyżej - jeszcze raz ogromne podziękowanie, ponieważ bez Waszego współudziału nie powstałby ten artykuł.

Podczas działań bojowych artylerzysta (zarówno ten “lądowy” jak i “przeciwlotnik”) walczy pociskiem wystrzelonym z armaty lub rakietą, rażąc przeciwnika (wjeżdżając na ćwiczenia na Poligon Toruński miałem okazję przeczytać napis umieszczony nad bramą: “Artyleria bóg wojny”), czołgista swoim pancernym orężem przełamuje opór nieprzyjaciela, żołnierz piechoty wspiera czołgistę i wdziera się tam, gdzie ani czołg ani transporter opancerzony nie wjadą, saper - niejednokrotnie pod ogniem nieprzyjaciela - buduje mosty lub ustawia pola minowe, gdy przeciwnika trzeba zatrzymać, służby logistyczne wspierają walczących kolegów zapewniając sprawność techniczną sprzętu, dostarczając amunicję, karmiąc i ubierając. Pomoc rannym niosą medycy. Jak widać na tym wycinkowym i uproszczonym przykładzie, Siły Zbrojne to “mechanizm” wzajemnie połączonych i wzajemnie od siebie uzależnionych rodzajów wojsk i służb. Ich sprawna współpraca przynosi sukces w boju i zwycięstwo nad przeciwnikiem. W tej strukturze jest też miejsce dla jednostek walki radioelektronicznej (elektronicznej). Podczas ćwiczeń poligonowych nie raz mogłem się przekonać, że umiejętnie prowadzone rozpoznanie radiowe, a później zakłócenia lub dezinformacja są równie skuteczne jak grad wystrzelonych na nieprzyjaciela pocisków. Zakłócone relacje radiowe powodują, że wojska przeciwnika zaczynają się gubić, nie wykonują rozkazów wydawanych przez przełożonych, ponieważ rozkazy takie nie docierają do nich, wprowadzeni w błąd dowódcy kierują swe oddziały i pododdziały w zupełnie innych kierunkach niż trzeba, wystawiając je na ogień czekających już w ukryciu czołgów lub armat. A zatem niewidzialna walka tocząca się przy użyciu fal elektromagnetycznych w sposób przemyślany i dobrze zorganizowany tak samo jest groźna jak pociski, bomby czy rakiety.

 

Sprzęt WRE ... opracowany i wyprodukowany w Polsce.

Po opuszczeniu Grudziądza przez wiele lat pełniłem służbę wojskową w instytucjach współuczestniczących w opracowywaniu i tworzeniu nowych rodzajów uzbrojenia i sprzętu wojskowego. W czasach poprzedniego ustroju, ze względu na przesadną tajemnicę, a obecnie - z nieznanych mi bliżej powodów - niewiele się mówi i pisze o krajowych wyrobach przemysłu obronnego, które trafiają lub które mogłyby trafić do użytku w Wojsku Polskim. Współcześnie, może jedynie przy okazji odbywających się corocznie na początku września Międzynarodowych Salonów Przemysłu Obronnego w Kielcach, w telewizji, radiu i w prasie pojawia się więcej reportaży, audycji i publikacji o wynikach prac polskich naukowców, konstruktorów, inżynierów i robotników. Padają słowa zachwytu, stwierdzenia, że dorównują one poziomowi światowemu i ... na tym w wielu przypadkach się kończy. Podstawowym argumentem używanym w odpowiedzi na zadawane pytania:

- A dlaczego nie wprowadzono tego, czy innego sprzętu czy systemu do wojsk?
jest:

- Brak pieniędzy.

W mojej ocenie nie zawsze taka odpowiedź jest uzasadniona.

Zarówno w czasach tzw. PRL-u jak i współcześnie powstał szereg opracowanych i wyprodukowanych w Polsce, ciekawych wyrobów również z zakresu walki elektronicznej, które na szczęście udało się wprowadzić do wyposażenia Sił Zbrojnych. Nie będę ich jednak wymieniał z dwóch prozaicznych powodów. Po pierwsze - lista, na której znalazłyby się znane mi urządzenia i systemy opracowane jeszcze w latach 80. XX wieku i te najnowsze, wprowadzone do SZ RP w ostatnim czasie, byłaby dość długa. Po drugie - mógłbym spotkać się z zarzutem, a dlaczego wyroby są wymienione w takiej, a nie innej kolejności, a jaki miałem w tym interes, aby przyjąć taką kolejność, a może jeszcze z tego powodu wziąłem łapówkę? Takie i podobne, głupie i bezzasadne pytania skutecznie powstrzymują mnie przed rozwijaniem tego wątku, a zapewniam, że jest on wielce interesujący. Chcąc w miarę wyczerpująco opisać wszystkie urządzenia i systemy walki elektronicznej będące polskim produktem, powstałby nie tylko obszerny artykuł, ale prawdopodobnie książka.

Ktoś, kto nie zetknął się z przekuwaniem idei zawartej w wymaganiach operacyjnych (a według wcześniej obowiązującej terminologii - we wstępnych wymaganiach taktyczno-technicznych) na prototyp, a następnie wyrób partii próbnej, nie zdaje sobie sprawy ile problemów i niewiadomych muszą po drodze rozwiązać konstruktorzy. Żołnierz chciałby władać najlepszym oraz najnowszym uzbrojeniem i sprzętem. Sam jestem żołnierzem i doskonale to rozumiem, Niestety, nie zawsze to jest możliwe. Nawet w armiach najbogatszych państw nie ma w 100% pozyskanego prosto z fabryki uzbrojenia. Spotykałem się często z opiniami, że po co przez kilka lat tracić czas na opracowywanie w kraju nowego wyrobu. Przecież za granicą można kupić gotowy wyrób. Twierdzenia takie nie są do końca prawdziwe. Po pierwsze - na zakup trzeba mieć pieniądze. Usłyszę zaraz argument, że ta czy inna firma bardzo tanio (tanio - pojęcie względne) oferuje czołg, samolot, sprzęt łączności ... To prawda, może i samo pozyskanie urządzeń będzie tanie (względnie), ale po dokonaniu zakupu okaże się, że części zamienne, materiały eksploatacyjne, wszelkiego rodzaju naprawy (itd., itd.) już takie tanie nie są. Części trzeba zamawiać np. co najmniej z półrocznym wyprzedzeniem, a dostawa - to kolejne pół roku. Krajowy producent jest na miejscu, w razie potrzeby z serwisem jest skłonny i jest w stanie przyjechać niemal natychmiast, a cena za usługę nie jest taka, jaką życzy sobie dostawca zagraniczny. Drugim argumentem przemawiającym za popieraniem rodzimych dostawców jest dobro naszego kraju. Naukowiec, konstruktor, kadra inżynieryjna, robotnicy pracują w kraju, nie muszą emigrować za granicę, aby mieć zapewniony byt i przysłowiowy chleb. Polskie zakłady produkcyjne w Polsce płacą podatki. Czy mam dalej rozwijać ten temat? Sprawa trzecia - współczesna technika wojskowa w znacznym stopniu wspierana jest elektroniką wykorzystującą oprogramowanie. Jaka jest pewność, że oprogramowanie dostarczone z kupionym za granicą wyrobem jest dopracowane, nie zawiera błędów, luk i “innych” niespodzianek? Z własnego doświadczenia wiem, że wyroby renomowanych, światowych firm okazywały się niedopracowane i przysporzyły niejednego kłopotu. Ażeby zakończyć ten watek dodam tylko, że zupełnie sobie nie wyobrażam, aby sprzęt kryptograficzny był kupowany jako gotowy wyrób od kontrahenta zagranicznego.

W dobie dzisiejszego, błyskawicznego postępu technicznego i technologicznego oczywiście nie jest możliwe wykonanie i wyprodukowanie wszystkiego w kraju. Jednak w modernizacji uzbrojenia i sprzętu wojskowego należy kierować się rozsądkiem i nie ferować takich, jak przytoczyłem wcześniej stwierdzeń, że: “wszystko można kupić za granicą”.

Na zakończenie jeszcze dwie sprawy. Sprzęt, nie tylko wojskowy, ze względu na szybki rozwój technologii i pojawiające się nowe możliwości techniczne, szybko się starzeje. Z tym faktem trzeba się pogodzić i jedynie w zależności od zasobności finansowej państwa można liczyć na szybszą lub wolniejszą wymianę starzejącego się uzbrojenia na nowsze. Właściciele samochodów (może poza nielicznymi wyjątkami) w większości przypadków nie są w stanie co roku zmieniać swojego pojazdu na nowszy, lepszy, “bardziej wypasiony” model. W siłach zbrojnych wszystkich państw obowiązują podobne reguły.

Drugą sprawą, kończącą ten wątek, jest nawiązanie do prowadzonych prac, nazywanych rozwojowymi, których celem jest wykonanie od podstaw prototypu nowego urządzenia (systemu) (przekucie myśli zawartej w teoretycznych założeniach na pełnowartościowy wyrób). Przykład przedstawię z dziedziny będącej w problematyce poruszanej na internetowej stronie wria.pl. Stosunkowo wiele lat temu (czas płynie bardzo szybko) w ramach Strategicznego Programu Rządowego (SPR) postanowiono wykonać przeciwlotniczy zestaw artyleryjsko - rakietowy. Z pierwotnego założenia wykonano, w ocenie wielu specjalistów i znawców problematyki OPL dorównujący najlepszym światowym rozwiązaniom, przeciwlotniczy zestaw artyleryjski “LOARA”. Naszpikowany elektroniką, złożony system, który jak mogłem na własne oczy się przekonać uczestnicząc w strzelaniach, posiada bardzo wysokie walory bojowe. Ktoś patrzący z boku powie - no tak, czołg z dużą wieżą i dwoma szybkostrzelnymi armatami. Jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę, że opracowanie i wykonanie “LOARY” wymagało rozwiązania szeregu problemów konstrukcyjnych. Spośród nich podam tylko dwa przykłady:
 - jak zatrzymać prawie natychmiast szybko obracającą się wielotonową wieżę, na dodatek podczas strzelania “wypluwającą” ogromną ilość pocisków?
albo
 - jak zapewnić niezawodność i nieuszkadzalność precyzyjnych urządzeń elektronicznych zamontowanych w samobieżnym sprzęcie artyleryjskim?

Te i inne złożone problemy udało się rozwiązać polskim konstruktorom.

 

Pisząc o walce elektronicznej dotknąłem tylko przysłowiowego wierzchołka góry lodowej. Przedstawiłem materiał głównie o tym, czym zajmowały się jednostki radioelektroniczne będące w strukturach wojsk lądowych i z zamierzchłej przeszłości przywołałem część swoich wspomnień. Celowo nie rozwijałem wątku walki elektronicznej, który dotyczy kompetencji Sił Powietrznych. Jest to z mojej strony swego rodzaju “prowokacja” skierowana do oficerów, chorążych (był, całkiem jeszcze nie tak dawno taki korpus osobowy), podoficerów, żołnierzy służby zasadniczej 3 Ośrodka Przeciwdziałania Radioelektronicznego, 3 Pułku Zakłóceń Radioelektronicznych, 2 Batalionu Radioelektronicznego, 4 Giżyckiego Pułku Zakłóceń Radiolokacyjnych, 1 Ośrodka (Pułku) Radioelektronicznego, być może Dowództwa Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju, Dowództwa Sił Powietrznych, Wojskowej Akademii Technicznej, Akademii Sztabu Generalnego, Akademii Obrony Narodowej, pracowników Przemysłowego Instytutu Telekomunikacji, Centrum Naukowo - Produkcyjnego Elektroniki Profesjonalnej RADWAR ... Sądzę, że na ten temat można napisać bardzo dużo interesujących artykułów.

W dobie niekończących się przemian, restrukturyzacji i redukcji jednostek wojskowych, wielu wybitnych specjalistów odchodzi z armii. Na ogół z powodu zużycia technicznego i technologicznego wycofywany jest z eksploatacji sprzęt. Dobrze jest, jeśli chociaż pojedyncze egzemplarze sprzętu trafiają do muzeów, są eksponowane i pozwalają zwiedzającym poznać techniczną cząstkę tego, co (czasami jeszcze nie tak dawno) służyło do obrony naszego kraju. Z ludźmi jest inaczej. Oceniam, że niestety niezbyt często zdarza się, że ich wspomnienia, doświadczenia i refleksje zostają utrwalone i opublikowane. Dlatego składam wyrazy uznania dla działalności Pana Pułkownika Zbigniewa Przęzaka za trud prowadzenia strony internetowej, Autorom artykułów za tworzenie ciekawych opracowań, a Panu Pułkownikowi Zbigniewowi Nowakowi i Jego Podwładnym za ogromny wysiłek włożony w organizowanie Świąt 8 Batalionu i współudział w realizacji Zjazdów Kawalerzystów II RP. Na zdarzeniach, które miały miejsce w przeszłości trzeba się uczyć i wyciągać z nich wnioski, aby nie popełniać błędów. Piękne, rodzime tradycje, trzeba kultywować (tak jak czyni to 8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej i wiele Jednostek Wojska Polskiego). Podchorążowie Centrum Wyszkolenia Kawalerii śpiewali następującą żurawiejkę:

“Kto tradycji nie szanuje
niech nas w d... pocałuje”.
 

Warto sobie zapamiętać tę być może nieco dosadną, ale ze wszech miar słuszną sentencję.

Pamięć, tradycja... Szanowni Panowie Oficerowie z G 2 i P 2. Wasze Instytucje mieszczą się w Warszawie, niedaleko (P 2 - sześć przystanków metrem) lub całkiem blisko (G 2 - Cytadela Warszawska) legendarnej działobitni z pierwszą w Wojsku Polskim stacją zakłóceń radiowych, której praca (a raczej pełna poświęcenia praca jej obsługi) miała znaczący wpływ na losy wojny 1920 roku. Może wzorem Kolegów z CSD, którzy w Lesie Kabackim w pobliżu przedwojennego ośrodka, gdzie łamano szyfry “Enigmy”, na tablicy pamiątkowej uczcili pamięć polskich kryptologów, w pobliżu działobitni ufundować i ustawić tablicę pamiątkową poświęconą pierwszym polskim żołnierzom walki radioelektronicznej? W pobliżu działobitni jest szkoła, prowadzi tędy również uczęszczana ścieżka spacerowa. Nauki historii nigdy za wiele. Sądzę, że tak szacownym i poważnym Instytucjom wojskowym jak P 2 i G 2 nie zabraknie chęci, aby uzyskać niezbędne zgody i zrealizować ustawienie tablicy pamiątkowej. W razie pytań jak to zrobić warto pojechać do 8 Grudziądzkiego batalionu Walki Radioelektronicznej (również i na organizowane w Batalionie uroczystości), ponieważ Dowódca i Jego Podwładni wiedzą jak szanować tradycje i należycie upamiętnić tych Żołnierzy, dzięki którym możemy obecnie nosić nasze polskie mundury.

[ Do spisu treści. ]