Wspomnienia i refleksje przeciwlotnika

Część II – 38 dywizjon artylerii OPK1 – Stargard Szczeciński 1972-1981.


Posłowie.

Od 1981 do 1996 roku, dywizjonem dowodził ppłk Władysław Trzeciak. W dywizjonie służył od początku jego istnienia. Do 1974 roku był dowódcą plutonu WCz. W latach 1974 – 1979 pełnił obowiązki pomocnika szefa sztabu, a w latach 1979 – 1981 Szefa Sztabu 38 da OPK.

Wśród szkoleniowych sukcesów ppłk Władysława Trzeciaka, osiągnięciem szczególnym było zdobycie w 1984 rokumistrzowskiego tytułu w zawodach użyteczno-bojowych Wojsk Rakietowych WOPK. Dowodzony przez niego dywizjon uzyskał miano przodującego i był wyróżniony medalem “Za Zasługi dla WOPK”.

W dniu 26 lipca 1996 roku ppłk Władysław Trzeciak odszedł do rezerwy, przekazując dowodzenie dywizjonem mjr. Czesławowi Szlagowskiemu.

Ppłk Czesław Szlagowski związał się z wojskiem 15.09.1971 roku, rozpoczynając naukę w WSO WOPL w Koszalinie. Po promocji 28.08.1975 roku dnia 03.10.1975 rozpoczyna służbę na stanowisku dowódcy plutonu baterii startowej w 36 da OPK w Dobrej Szczecińskiej. W 36 da OP pełni kolejno służbę na stanowisku dowódcy baterii startowej i pomocnika szefa sztabu.

W dniu 24.10.1984 roku obejmuje stanowisko Szefa Sztabu w 38 da OP. Od 1996 roku pełnił obowiązki dowódcy dywizjonu. W tym czasie z powodzeniem odbył z dywizjonem 2 strzelania bojowe w Ustce. Ppłk. Czesławowi Szlagowskiemu przyszło być ostatnim dowódcą 38 dr OP. We wrześniu 2000 roku 38 dr OP został rozformowany. Obiekty byłego dywizjonu przekazane zostały do dyspozycji batalionowi zaopatrzenia 12 DZ. Ppłk Czesław Szlagowski był także dowódcą grupy likwidacyjnej ostatnich 94 rakiet W-755 z 26 BR OP. Reportaż z tej smutnej operacji przedstawia Marek. F. Hoffmann na łamach “Wiraży” nr 6/2002. Po rozformowaniu 38 dr OP, ppłk Czesław Szlagowski zostaje wyznaczony na stanowisko pomocnika Dowódcy 26 BR OP ds. społeczno-wychowawczych. Po rozformowaniu 26 BR OP i kilkunastomiesięcznym pobycie w dyspozycji Dowódcy 78 pr OP w Mrzeżynie, z dniem 01.03.2003 roku, odszedł do rezerwy.

W Kluczewie na lotnisku stacjonował dywizjon rakietowy Armii byłego ZSRR. 38 dr OP utrzymywał, w ramach Układu Warszawskiego, kontakty z oficerami dywizjonu. Miały one charakter towarzyski i związane były z obchodami ważnych świąt państwowych PRL i ZSRR.


Dokumenty, pisma, fotografie…

Bezalkoholowe zabawy

Co w tamtych czasach robiła młodzież? Pod patronatem Związku Socjalistycznego Młodzieży Polskiej i Związku Młodzieży Wiejskiej organizowała np. bezalkoholowe zabawy w Klubie Młodego Rolnika. Poniżej dokument wystosowany do Naczelnika Gminy w Kobylance. Bielkowo, wioska w gminie Kobylanka, nieopodal dywizjonu. 38 dr OP posiadał jawny numer jednostki 2203.


XXV-lecie 38 dr OP

Sympatycznymi akcentami były z pewnością spotkania z okazji obchodów rocznic powstania dywizjonu. W swoim archiwum posiadam zdjęcie wykonane w 1993 roku podczas uroczystego apelu z okazji XXV-lecia 38 dr OP.


Spotkanie żołnierzy jednostek miedwiańskich

Już po raz trzeci byli żołnierze miedwiańskich jednostek wojskowych spotkali się nad jeziorem Miedwie. Na zaproszenie organizatorów zjazdu odpowiedziało około 80 osób. Na teren swoich dawnych jednostek zjechali żołnierze 25 batalionu dowozu amunicji15 Polowej Technicznej Bazy Remontowej i 38 dywizjonu rakiet Obrony Powietrznej. Życiem tych jednostek tętnił niegdyś niewielki Garnizon Miedwie. Był on znany w strukturach rakietowych Wojska Polskiego z wielu ćwiczeń i strzelania rakietowego w Polsce i za granicą. A także z zadań wykonywanych na rzecz społeczności lokalnych m.in. Kołbacza i Kobylanki. Te trzy miedwiańskie jednostki wojsk rakietowych funkcjonowały w latach 1964 – 2004. Zniknęły z mapy MON-u w wyniku wprowadzonych przemian restrukturyzacyjnych w Wojsku Polskim. Byli „Miedwiacy”, czyli żołnierze tamtejszych jednostek rakietowych spotykają się od 2004 roku.

  • Przez solidarność z dawnej służby musimy mieć poczucie dzisiejszej solidarności, utrzymania więzi dających szansę na rozwiązywanie różnorodnych wątpliwości, w tym w sytuacjach życiowych – witał zebranych płk Jerzy Jastrzębski, ostatni dowódca 25 batalionu dowozu amunicji. Szczególnie gorąco witano weteranów: 85-letniego dziś płk. Edwarda Towgina z Torunia oraz mjr. Leona Serdenia, byłego szefa sztabu 38 dywizjonu rakietowego Obrony Powietrznej. Goście minutą ciszy uczcili pamięć tych, którzy odeszli. Pod kamiennym obeliskiem upamiętniającym lata funkcjonowania jednostek wojskowych złożyli trzy wiązanki biało-czerwonych kwiatów.

Po części oficjalnej zakończonej wspólnym zdjęciem, każdy uczestnik spotkania otrzymał pamiątkową odznakę. Potem wszyscy udali się na nadmiedwiańskie tereny w pobliżu niemieckiej torpedownii, gdzie wspominali dawne czasy. Źródło informacji: dziennik “Głos Szczeciński” z dnia 06 października 2006 str. 7, wim. Spotkanie odbyło się 16 września 2006 r.


Wywiad z oficerem naprowadzania rakiet 38 da OPK.

20 grudnia 2004 roku miałem przyjemność rozmawiać z byłym oficerem naprowadzania rakiet z 38 da OPK, który jako pierwszy w historii dywizjonu wykonał start pierwszych trzech rakiet na poligonie w Aszułuku. Oficerem tym był ppor. Stefan FONS. Służbę wojskową zakończył jako inżynier w Oddziale Wojsk Rakietowych Sztabu 2 KOP. Jego wysokie kwalifikacje z zakresu elektroniki i nie tylko, służą dalej wojsku. Obecnie ppłk rez. Stefan Fons jest zatrudniony w 2 Rejonowym Ośrodku Metrologii w Bydgoszczy, jako inżynier w Zakładzie Napraw przyrządów pomiarowych. Poniżej fragment naszej rozmowy o historii dywizjonów 26 BA OPK:

Z.P. – Jak trafiłeś do 38 da OPK? S.F. – Po promocji w Szkole Oficerskiej w Jeleniej Górze, dostałem przydział służbowy do 41 da OPK w Mrzeżynie, był to rok 1968. 41 da OPK nie posiadał jeszcze sprzętu. Po urlopie skierowano mnie do Bemowa Piskiego, tam w CSS WRiA rozpoczynał się cykl szkolenia i zgrywania 41 da OPK. Dowódcy dywizjonu jeszcze nie było. Obowiązki dowódcy pełnił Szef Sztabu por. Henryk Kaźmierowski.

Z.P. – I co dalej? S.F. – Gdzieś około kwietnia 1969 roku, po zakończeniu zgrywania dywizjonu w Bemowie Piskim, skierowano nas do Nowogardu do 37 da OPK. My dalej nie mieliśmy sprzętu i w Nowogardzie pełniliśmy rolę dublerów na etatowych stanowiskach 37 da OPK.

Z.P. – W tym czasie trwało przygotowanie obsług dywizjonów do poligonu w ZSSR na lotnisku w Pieniężnicy. Był tam także 38 da OPK. Wiem, że to był przyczynek do twojej przygody z 38 da OPK. S.F. – Tak. To prawda. Zostałem wezwany na rozmowę przez dowódcę 26 BA OPK płk. Jana Łazarczyka. Rozmowa odbyła się na poligonie w Pieniężnicy. Dowódca zaproponował mi udział w strzelaniach bojowych w ramach obsług 38 da OPK i przeniesienie służbowe do Stargardu Szczecińskiego. Etatowy oficer naprowadzania zameldował o swojej niedyspozycji do strzelań. Nie chciał narażać na niepowodzenie całego dywizjonu.

Z.P. – Z tego co mówisz wynika, że nie miałeś okazji zobaczyć Mrzeżyna? S.F. – Podczas pobytu na poligonie w Pieniężnicy ukazał się rozkaz o wyznaczeniu mnie na stanowisko technika UW – oficera naprowadzania rakiet. Dotychczasowy oficer naprowadzania rakiet 38 da OPK został przeniesiony służbowo do 41 da OPK w Mrzeżynie.

Z.P. – Jak wyglądało samo strzelanie na poligonie w Aszułuku? S.F. – Był to początek lipca 1969 roku. Dywizjonem dowodził mjr Bonifacy Robak. Szefem sztabu był kpt. Leon Serdeń, zastępcą ds. technicznych por. Jerzy Czeczotka, dowódcą baterii radiotechnicznej kpt. Tomasz Daniluk, dowódcą baterii startowej por. Wiesław Zadrożny. Byłem młodym oficerem i na wszelki wypadek przydzielono mi “anioła stróża” w osobie por. Pawła Siudy, inżyniera 26 BA OPK. Por. Paweł Siuda pomagał mi szlifować formę z budowy sprzętu. Zadanie bojowe było trudne, miałem strzelać do celu niskolecącego w zakłóceniach. Celem powietrznym była tarcza ŁA-17. Strzelałem do niej serią trzech rakiet.

Z.P. – Jak wyglądała sama praca bojowa? S.F. – Tak jak na treningach. Wykryłem cel bez problemów. Pomimo zakłóceń, cel był śledzony w reżimie automatycznego śledzenia. Odpaliłem trzy rakiety w serii i było po wszystkim. Cel został zniszczony.

Z.P. – Emocje, wrażenia? S.F. – Pierwsza startująca rakieta trochę mnie zaskoczyła. Nie spodziewałem się aż takich efektów akustycznych. Miałem wrażenie, że rakieta startuje tuż przy kabinie. Kabina trzęsła się i czułem jak drgania ziemi przenoszą się na podłogę kabiny i aparaturę. To było nowe doświadczenie i prawdziwy chrzest bojowy rakietowca. Dotarło to do mnie dopiero po odpaleniu trzeciej rakiety i doprowadzenia jej do spotkania z… resztkami ŁA-17. Poza tym, byłem pierwszym oficerem naprowadzania 38 da OPK, który strzelał realnie do celu powietrznego, to także dawało mi sporo satysfakcji.

Z.P. – Do kiedy służyłeś w 38 da OPK? S.F. – W marcu 1970 roku zostałem przeniesiony służbowo do 36 da OPK Dobra Szczecińska.

Z.P. – Serdecznie dziękuję za wywiad. Po latach służby i jako rezerwista, także mam satysfakcję, że mogłem rozmawiać z pionierem Wojsk Rakietowych OPK. Z ppłk. Stefanem Fonsem miałem przyjemność współpracować od października 1991 roku do kwietnia 1998 roku, będąc Zastępcą Szefa WRiA 2 KOP.


kpr. Witold Łaszuk – zaczynał służbę w baterii technicznej 38 dr OP

11 października 2006 rokuppłk. Witold Łaszuk przesłał zdjęcia wykonane w 1979 roku. Był wtedy żołnierzem służby zasadniczej. Służył w baterii technicznej 38 dr OP.

Żołnierze baterii technicznej 38 dr OP – 1979 rok. Na zdjęciu stoją od lewej: Marek Kadocha, Arkadiusz Ociepka, ???, Roman Kupski, Marian Skrodzki, Włodzimierz Tereszko, ? Olbryś, ? Olszewski i ???. kpr. Witold Łaszuk na środku obok Wojciecha Kwidzyńskiego, żołnierza w mundurze wyjściowym. Poniżej kpr. Łaszuka siedzi kpr. Krzysztof Kosmala.

Zapraszam do współpracy kolegów kpr. Łaszuka i kadrę baterii technicznej. Może uda się w pełni opisać prezentowane zdjęcie.

Defilada po uroczystym apelu z okazji Święta Wojska Polskiego (12.10.1979 r.). Prowadzący baterię techniczną kpt. Zbigniew Przęzak, dowódca plutonu chor. sztab. Mirosław Sęczawa, kpr. Witold Łaszuk w pierwszej czwórce trzeci od prawoskrzydłowego.

Jeszcze jedno zdjęcie żołnierzy baterii technicznej 38 dr OP z 1979 roku.

Na zajęciach strzeleckich. Jest rok 1979, technika rakietowa dla tych żołnierzy to “bułka z masłem”, a uzbrojenie klasyczne? Stare PM, ostatnie w Siłach Zbrojnych.

Obecnie Witold Łaszuk jest oficerem Wojska Polskiego w stopniu podpułkownika. Żołnierzem zawodowym został także kpr. Krzysztof Kosmala.

Przewijanie do góry