8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej

im. gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego

płk rez. mgr inż. Piotr Kowaluk:

Płk rez. Piotr Kowaluk jest absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej, Wydziału Elektroniki (wrzesień 1978 – wrzesień 1983 r.). Pierwsze stanowisko służbowe po ukończeniu WAT – dowódca plutonu w kompanii rozpoznania radiowego w 8 pułku zakłóceń radiowych w Grudziądzu. Po 9. miesiącach zostaje wyznaczony na stanowisko zastępcy dowódcy batalionu ds. technicznych. Od 1988 roku służył w ówczesnym Szefostwie Badań i Rozwoju Techniki Wojskowej. Po kolejnych reorganizacjach dalszą służbę pełnił w Departamencie Rozwoju i Wdrożeń oraz w Departamencie Polityki Zbrojeniowej MON. Zaczynał od stanowiska specjalisty i kolejno awansował na stanowisko starszego specjalisty i zastępcy szefa oddziału. Służbę wojskową zakończył jako szef Oddziału Systemów Dowodzenia,Łączności i Rozpoznania DPZ MON. W rezerwie od dnia 01 kwietnia 2011 roku.


Słów kilka tytułem wstępu.

W strukturze Sił Zbrojnych RP znajduje się jedyna Jednostka Wojskowa, w której nazwie występuje użyte w drugim przypadku liczby pojedynczej określenie “Walka Radioelektroniczna” (WRE). Tą jednostką jest 8 Grudziądzki batalion Walki Radioelektronicznej (8GbWRE) (Jednostka Wojskowa 1109). Batalion został sformowany Rozkazem Dowódcy Wojsk Lądowych nr PF – 100/Org. z dnia 14 maja 2001 roku na bazie 8 Grudziądzkiego pułku radioelektronicznego. Tę datę przyjęto jako dzień Święta Jednostki. Od dnia 15 grudnia 2011 r. 8 GbWRE znajduje się w podporządkowaniu 2 Ośrodka Radioelektronicznego z Przasnysza. Batalion stacjonuje w koszarach im. księcia Józefa Poniatowskiego w Grudziądzu przy ul. gen. Józefa Hallera. Dowódcą Jednostki jest ppłk mgr inż. Zbigniew Nowak.

Zanim coś więcej napiszę o 8 Batalionie, jego historii, tradycjach i dniu dzisiejszym postaram się odpowiedzieć na pytanie.

Co to jest walka radioelektroniczna?

Na przełomie XIX i XX wieku trzech naukowców, działając niezależnie od siebie, prowadziło doświadczenia związane z falami elektromagnetycznymi. Byli to: Włoch – Guglielmo Marconi, Serb – Nicola Tesla i Rosjanin – Aleksander Popow. Nie wdając się w szczegóły i nie rozwijając wątku dotyczącego prowadzonych prac należy stwierdzić, że efektem tych działań było skonstruowanie urządzeń nadawczo-odbiorczych nazywanych radiostacjami. Pierwsze, stosunkowo proste konstrukcyjnie nadajniki i odbiorniki służyły do wymiany korespondencji z wykorzystaniem alfabetu Morse’a.Dalsze prace i udoskonalenia spowodowały, że radiostacje mogły służyć do przekazywania i odbioru dźwięku – mowy ludzkiej (transmisje foniczne). Ten nowy wynalazek oczywiście znalazł dość szybko zastosowanie w wojsku. To co do tej pory było niemożliwe (używając współczesnych określeń – wymiana informacji w czasie rzeczywistym – prędkość fali elektromagnetycznej w przestrzeni otaczającej Ziemię wynosi prawie 300 000 km/s), stało się możliwe. Dotychczas powszechnie stosowany “środek łączności” jakim był gołąb pocztowy o takiej prędkości mógł tylko pomarzyć. Nie należy się więc dziwić, że radiostacje zaczęto wprowadzać do wyposażenia armii, początkowo do sztabów dużych zgrupowań (dowództwa armii, korpusów), na okręty, a z upływem czasu, na coraz niższe szczeble dowodzenia. Ale zgodnie z tym, co w związku z rozwojem uzbrojenia i sprzętu wojskowego działo się od wieków, gdy wymyślono miecz – powstała tarcza, gdy powstał czołg – opracowano pocisk przeciwpancerny, tak i przeciwko nowemu środkowi wspomagającemu skuteczne dowodzenie wojskami wymyślono coś, co – używając określeń medycznych – można nazwać umownie antidotum. Emisje radiowe można było podsłuchać (rozpoznanie radiowe), zakłócić (przeciwdziałanie radiowe), a podszywając się pod radiostację przeciwnika – prowadzić dezinformację radiową. W związku z zastosowaniem łączności radiowej i kontrdziałaniom stosowanym przez nieprzyjaciela, oprócz trzech dotychczasowych przestrzeni prowadzenia działań bojowych (wojennych), na lądzie, na morzu i w powietrzu, pojawił się czwarty wymiar,określany niebyt poprawnie jako “wojna w eterze”. Ten czwarty wymiar generalnie dla zwykłego obserwatora nie był widoczny (trzeba było dysponować odbiornikiem radiowym, aby coś ewentualnie usłyszeć), a poza tym – co bardzo istotne – rozpoznanie radiowe można było prowadzić również w czasie pokoju i w ten sposób zdobywać lub potwierdzać posiadane informacje o przeciwniku.

W roku 1914 wybuchła I wojna światowa. Na jej początku ówczesne armie nie dysponowały dużą ilością środków łączności radiowej. Ocenia się, że wojska stron, które wzięły udział w działaniach wojennych, w roku 1914 w swoim wyposażeniu posiadały nie więcej niż po około 50 sztuk radiostacji. Stan ten uległ radykalnej zmianie pod koniec wojny,gdy na podstawie uzyskanych doświadczeń związanych z manewrowymi działaniami wojsk i dalszym rozwojem technicznym ówczesnej radiotechniki, łączność radiowa uznana została za podstawowy rodzaj łączności (zwłaszcza w siłach morskich i w lotnictwie).

Jak wspomniałem wyżej, rozpoznanie radiowe może być (i jest) prowadzone w czasie pokoju. Aby informacja rozpoznawcza była w pełni wartościowa i tym samym przydatna do planowania działań bojowych, powinna pochodzić z wiarygodnych, niezależnych od siebie źródeł. Dlatego dane uzyskane z rozpoznania radiowego (radioelektronicznego) powinny być (i są) zestawiane i porównywane z danymi zdobytymi w inny sposób (między innymi z wynikami rozpoznania osobowego, walką, lotniczego, a współcześnie – satelitarnego). Ale niekiedy dowódcom do wypracowania decyzji muszą wystarczyć tylko informacje z rozpoznania radiowego (radioelektronicznego). Podczas I wojny światowej,oprócz prowadzonego nasłuchu i przechwytu depesz radiowych, starano się poznać treść przesyłanych wiadomości.Nieprzyjaciel zdając sobie sprawę, że prowadzona korespondencja radiowa może być odbierana przez przeciwnika,dokonywał kodowania i szyfrowania przesyłanych informacji.

Oprócz treści przesyłanych w ramach korespondencji radiowej, ważną informacją była lokalizacja radiostacji przeciwnika. W tym celu odbiorniki radiowe wyposażono w anteny kierunkowe, które pozwalały na ustalenie azymutu na pracującą radiostację. Wrysowane na mapę linie z zaznaczonych na niej co najmniej dwóch pozycji namierników radiowych, w rejonie ich przecięcia się wskazywały miejsce położenia nadającej radiostacji. W tym miejscu winien jestem pewne wyjaśnienie, ponieważ nawet współcześnie wśród niektórych dowódców brak jest dostatecznej wiedzy związanej z zasadami namierzania radiowego (a prawa fizyki są niezmienne, mimo wprowadzania coraz lepszych metod i przyrządów pomiarowych). Namiernik radiowy jest właśnie swego rodzaju przyrządem pomiarowym, który z przyczyn technicznych posiada mniejszy lub większy błąd pomiarowy. Wyniki dokonanych przez kilka namierników namiarów (linie wrysowane na mapę papierową lub współcześnie elektroniczną na monitorze) nie przetną się w jednym punkcie lecz będą się wzajemnie przecinać w kilku miejscach w pobliżu określonego rejonu. Wynika to z tzw. błędów kątowych anten namierników. Efekt ten można w pewnym sensie porównać do strzelania z ustawionej w jednym miejscu i stabilnie posadowionej haubicy. Wystrzelone pociski nigdy nie spadną w tym samym punkcie, ale pojawi się pewien rejon (w postaci elipsy) rozrzutu. Generalnie, w przypadku namierzania radiowego, pewna niejednoznaczność wyników pomiarów nie stanowi cechy dyskwalifikującej określanie miejsca położenia radiostacji (oczywiście w rozsądnych granicach), ale o tym zjawisku należy wiedzieć, aby nie kusić się o formułowanie wniosków, że po dokonaniu namierzania radiowego wystarczy wystrzelić z armaty lub haubicy aby precyzyjnym strzałem zniszczyć antenę radiostacji (z tą odstrzeloną anteną to świadomie lekko przesadziłem).

Po tej krótkiej dygresji i akademickim wyjaśnieniu problemu wracamy w czasy I wojny światowej i toczącej się niewidzialnej walki z zastosowaniem fal elektromagnetycznych. Również wraz z prowadzeniem podsłuchu i namierzania pracujących środków radiowych stosowano również dezinformację radiową. Znając treść prowadzonej korespondencji,częstotliwości, na których utrzymywana była łączność, walczące strony starały się wzajemnie wprowadzać w błąd.Działania te skierowane były głównie przeciwko siłom morskim i przeważnie stosowali je Niemcy i Brytyjczycy. Ale jak wiadomo każdy kij ma dwa końce. Oprócz fałszywych depesz skierowanych do nieprzyjaciela (przez podszywające się radiostacje strony przeciwnej), dezinformacja polegała na nadawaniu celowo spreparowanych nieprawdziwych informacji, aby wprowadzić w błąd co do swoich zamiarów podsłuchującego przeciwnika.

W I wojnie światowej w sposób bardzo ograniczony stosowano zakłócania radiowe (przeciwdziałanie radiowe). Wynikało to z faktu, że przynosiły one więcej szkody wojskom własnym niż wojskom nieprzyjaciela (zakłócenia radiowe stosowane były przede wszystkim przeciwko działaniom lotnictwa).

Bardzo mało znanym faktem skutecznego prowadzenia efektywnych zakłóceń radiowych są działania Wojska Polskiego podczas wojny polsko-rosyjskiej (nazywanej polsko-bolszewicką) w roku 1920. Wykorzystano w tym celu przejętą od Niemców radiostację znajdującą się w jednej z działobitni Cytadeli Warszawskiej. W latach 1915 – 1918 Niemcy obok działobitni wznieśli dwa maszty radiowe, a w jej kazamatach zainstalowali radiostację firmy “Telefunken”.Nieuszkodzona, choć pozbawiona dokumentacji technicznej, radiostacja o mocy 4 kW została uruchomiona przez polskich specjalistów i 16 listopada 1918 roku wykorzystana do nadania komunikatu Naczelnika Państwa – marszałka Józefa Piłsudskiego o powstaniu niepodległego państwa polskiego.

Ważnym wydarzeniem w działaniach polskiego wywiadu było zdobycie i złamanie przez porucznika Jana Kowalewskiego (ppłk Jan Kowalewski – kryptolog, matematyk, lingwista, attache wojskowy w II RP, od 15 stycznia 2012 r. jest patronem 1. Ośrodka Radioelektronicznego w Grójcu) we wrześniu 1919 roku szyfrów Armii Czerwonej.Dzięki temu Dowództwo Wojska Polskiego znało zamiary i działania przeciwnika.15 sierpnia 1920 roku w Ciechanowie w ręce 203. Pułku Ułanów dostał się sztab 4. Armii. Polacy zdobyli również jedną z dwóch armijnych radiostacji służących do utrzymywania łączności z dowództwem znajdującym się w Mińsku. W tym czasie druga radiostacja była wyłączona, ponieważ przemieszczano ją w inne miejsce, a ze względu na konstrukcję nie było wówczas możliwości tzw.pracy w ruchu. Przy pomocy zdobycznej radiostacji Polacy odebrali, wydany 4. Armii przez dowódcę frontu – Michaiła Tuchaczewskiego, rozkaz nakazujący wojskom zwrot spod Ciechanowa w kierunku Nasielska (na południowy wschód) i uderzenia na armię dowodzoną przez gen. Władysława Sikorskiego. Znajomość rosyjskich szyfrów umożliwiła szybkie i skuteczne poznanie treści wydanego rozkazu oraz podjęcie decyzji o przestrojeniu nadajnika warszawskiej radiostacji na częstotliwość, na której była utrzymywana łączność 4. Armii z dowództwem frontu i prowadzeniu zakłóceń radiowych. 4.Armia, nie mogąc odbierać nowych rozkazów stawianych przez przełożonych i nadawanych przez niesłyszaną radiostację dowódcy Frontu Północno – Zachodniego, realizowała zadania postawione uprzednio i nacierała cały czas w kierunku zachodnim i północno zachodnim, docierając w okolice Torunia, a tym samym nie wzmacniając sił własnych walczących na przedpolach Warszawy. Mając na uwadze, że w skład 4. Armii wchodziło sześć dywizji, daje to wyobrażenie, jak silne zgrupowanie zostało wyeliminowane z udziału w walkach o Warszawę. Prowadzone przez operatorów warszawskiej radiostacji zakłócenia miały charakter ciągły i trwały bez przerwy prawie dwie doby. Reasumując należy stwierdzić, że złamanie szyfrów, dokonane przez por. Jana Kowalewskiego i działania operatorów warszawskiej radiostacji,prowadzących skuteczne zakłócenia łączności radiowej przeciwnika, w istotny sposób przyczyniły się do obrony Stolicy.Umiejętnie wypracowane decyzje i wydane rozkazy polskich dowódców, poświęcenie, bohaterstwo i jak to się określa patetycznie – danina krwi polskiego żołnierza, nie poszła na marne. Miasto nie zostało zdobyte, atak został odparty.Irytuje mnie często używane w odniesieniu do bitwy warszawskiej 1920 roku, określenie “cud nad Wisłą”. Cudu nie było,była zaciekła walka dobrze walczącego bohaterskiego, polskiego żołnierza, który powstrzymał nieprzyjaciela i zmusił go do odwrotu. Po zakończeniu wojny Centralna Stacja Telegraficzna “WAR” (taka była nazwa radiostacji) działała prawdopodobnie do roku 1925. Maszty antenowe zostały zdemontowane przed rokiem 1935. Obecnie, a należy to stwierdzić z ogromnym ubolewaniem, historyczna działobitnia, znajdująca się w zabytkowym kompleksie Cytadeli Warszawskiej POPADA W RUINĘ!!!

Doświadczenia uzyskane podczas I wojny światowej miały istotny wpływ na doskonalenie urządzeń wykorzystujących fale elektromagnetyczne. Udoskonalono podstawowy element urządzeń nadawczo-odbiorczych, jakim były lampy (konstrukcja lamp wieloelektrodowych), prowadzono badania wyższych zakresów fal elektromagnetycznych (zakres fal krótkich i ultrakrótkich), udoskonalono konstrukcje odbiorników (odbiornik superheterodynowy) i nadajników,prowadzono doświadczenia z przesyłaniem obrazu (między innymi w Polsce prace prowadzone przez prof. Janusza Groszkowskiego w Przemysłowym Instytucie Telekomunikacji). Wprawdzie za pioniera prac nad radiolokacją uznaje się Niemca Christiana Hülsmeyera, który już w roku 1904 dokonał eksperymentu z wykryciem statku wchodzącego do portu w gęstej mgle, ale dopiero w latach 30. XX wieku w kilku krajach (Wielka Brytania, Niemcy, Związek Radziecki) opracowano i przebadano z wynikiem pozytywnym pierwsze prototypy stacji radiolokacyjnych. Przed wybuchem II wojny światowej największe osiągnięcia w tej dziedzinie miała Wielka Brytania, która posiadała zorganizowany system stacji radiolokacyjnych wykrywania celów powietrznych.

A co działo się w rozpoznaniu i przeciwdziałaniu radioelektronicznym? W zasadzie stan faktyczny można określić dwoma słowami – prawie nic, ponieważ w przeciwieństwie do syntetycznie opisanego wyżej rozwoju techniki i technologii w radioelektronice, tu od czasów zakończenia I wojny światowej postęp w zasadzie nie nastąpił. W dalszym ciągu za podstawowe rodzaje działań skierowanych wobec przeciwnika uważano rozpoznanie radiowe i dezinformację radiową. Sytuacja ta zaczęła radykalnie się zmieniać po roku 1940, gdy w krajach koalicji antyhitlerowskiej (przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych) oraz w Niemczech wyasygnowano znaczną ilość środków finansowych na badania i produkcję urządzeń i systemów przeznaczonych do działań określanych mianem radioelektronicznych. W końcowych latach wojny dla określenia całokształtu działań nazywanych początkowo rozpoznaniem i przeciwdziałaniem radiowym, a później radioelektronicznym oraz dezinformacji radiowej (radioelektronicznej), przyjęto termin “wojna radioelektroniczna”, która stała się komponentem skoordynowanych i wzajemnie powiązanych działań wojennych na lądzie, w powietrzu i na morzu. Wojna radioelektroniczna z powodzeniem prowadzona była między innymi podczas bitwy o Anglię (zwłaszcza rozpoznanie i zakłócanie systemów radionawigacyjnych niemieckich sił powietrznych dokonujących nalotów na Wielką Brytanię), podczas działań floty amerykańskiej na Pacyfiku, operacji desantowych na Sycylii i w Normandii. Lądowanie w Normandii w czerwcu 1944 roku jest doskonałym przykładem staranności przygotowań, znaczenia i rozmachu prowadzenia działań wojny radioelektronicznej. Operacja “Overlord” została przygotowana jako ogromne przedsięwzięcie desantowe, w ramach którego do działań radioelektronicznych przywiązano taką samą wagę jak do działań ogniowych, lotniczych i morskich. Plan operacji zakładał prowadzenie rozpoznania radioelektronicznego zarówno przed, jak i w czasie desantowania wojsk, niszczenie uderzeniami lotnictwa i artylerii okrętowej wykrytych i rozpoznanych niemieckich środków i systemów radioelektronicznych (radiostacje, stacje radiolokacyjne, obiekty radionawigacyjne), obezwładnianie zakłóceniami stacji radiolokacyjnych, środków radionawigacyjnych i łączności radiowej, które nie zostały zniszczone ogniem i w dalszym ciągu pracowały, a także – w celu zmylenia przeciwnika – organizowanie na szeroką skalę pozoracji. Jak wspomniałem, do wykonania tych działań przygotowywano się bardzo starannie, ćwicząc u wybrzeży Szkocji, w rejonie, którego ukształtowanie odpowiadało terenom wybrzeża Normandii. Realizm ćwiczeń polegał również na tym, że do szkolenia wykorzystywano jako pozorację zdobyczne urządzenia radioelektroniczne takich samych typów, jakie Niemcy stosowali w Normandii. Znając z historii wynik operacji “Overlord” i sukces sił sprzymierzonych, należy stwierdzić, że przyczyniły się do niego działania wojny radioelektronicznej.

Zakończenie II wojny światowej nie oznaczało, że po totalnych działaniach zbrojnych, które pochłonęły miliony ofiar,zapanował oczekiwany pokój. Podzielony na dwa przeciwstawne systemy polityczne świat na szczęście nie został ogarnięty kolejną wojną światową, ale w różnych zakątkach globu toczyły się mniejsze i większe konflikty, będące w pośredni sposób konfrontacją między dwoma dominującymi sojuszami wojskowymi (wojna koreańska 1950 – 1953,wojna w Wietnamie 1964 – 1973, wojny na Bliskim Wschodzie w roku 1967 i w 1973). Wspólną cechą działań prowadzonych w ramach walki (wojny) radioelektronicznej we wszystkich wymienionych konfliktach, które miały miejsce po zakończeniu II wojny światowej, było dążenie do dokładnego rozpoznania środków radioelektronicznych przeciwnika (a zwłaszcza obrony powietrznej), a następnie obezwładnienie ich ogniem i zakłóceniami. Podkreślając kierunek działań wymierzony w obronę powietrzną chciałem zwrócić uwagę (i jednocześnie nawiązać do tematyki strony internetowej wria.pl), jak ważne jest obezwładnienie obrony powietrznej. W początkowej fazie prowadzenia działań wymierzonych przeciw środkom i systemom obrony powietrznej główny wysiłek przedsięwzięć walki elektronicznej skierowany był (jest) na rozpoznanie stacji radiolokacyjnych. Znając ich dyslokację i parametry pracy, zyskuje się dane do przeprowadzenia skutecznego ataku ogniowego (między innymi z użyciem rakiet samonaprowadzajacych się na źródła promieniowania elektromagnetycznego lub pocisków samosterujących korzystających z nawigacji satelitarnej) i radioelektronicznego (zakłócenia aktywne generowane przez pokładowe stacje zakłóceń radiolokacyjnych). Nie było przypadkiem, że w czasach tzw. zimnej wojny nad Bałtykiem krążyły samoloty rozpoznawcze NATO prowadząc rozpoznanie radioelektroniczne stacji radiolokacyjnych polskich dywizjonów rakietowych, w których służył Pan Pułkownik Zbigniew Przęzak lub posterunków radiolokacyjnych Autorów artykułów publikowanych na stronie internetowej wria.pl.

Po tym skróconym i oczywiście nie wyczerpującym wszystkich zagadnień związanych z poruszaną problematyką “rysie historycznym”, najwyższy czas na zdefiniowanie pojęcia czym właściwie jest “walka radioelektroniczna (elektroniczna)”? W sposób pośredni Czytelnicy artykułu mogli już sobie odpowiedzieć na to pytanie, ale dla porządku postawię przysłowiową kropkę nad i. W zależności od źródeł i czasów formułowania, definicje nieco się różnią i obejmują nieco inny obszar tematyczny. Przechodzę do konkretów. We wstępie do bardzo interesującej książki wydanej w roku 1980 przez Wydawnictwo MON, autor – płk Henryk Piekarski, przedstawia następujące wyjaśnienie: “W słownictwie wojskowym sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych i innych państw NATO obowiązuje termin “wojna elektroniczna” (ang. electronic warfare). Do 1968 r. najczęściej posługiwano się terminem “przeciwdziałanie radiowe” lub “przeciwdziałanie radioelektroniczne”. Obecnie spotkać można też inne równoznaczne określenia, np. “wojna radioelektroniczna”, “wojna radiowa”, “wojna w eterze”. W polskim piśmiennictwie fachowo-wojskowym przyjęto nazwę “walka radioelektroniczna”, która wydaje się najtrafniej odzwierciedlać cele, treści i formy tej dziedziny wiedzy i praktyki wojskowej.” Wprowadzony w życie w roku 1994 “Regulamin działań taktycznych Wojsk Lądowych. Część I (związek taktyczny, oddział)” Sygn. Szt. Gen. 1422/94 przytacza w punkcie 235 następującą definicję:“Walka radioelektroniczna (WRE) to przedsięwzięcia i działania wojsk, które wykorzystując energię elektromagnetyczną rozpoznają i dezorganizują systemy radioelektroniczne przeciwnika oraz zapewniają warunki do stabilnej pracy analogicznym systemom wojsk własnych. Walka radioelektroniczna polega na prowadzeniu rozpoznania radioelektronicznego, obezwładnianiu i obronie radioelektronicznej w powiązaniu z rażeniem ogniowym obiektów (środków) radioelektronicznych przeciwnika.” 12 marca 1999 roku Polska została przyjęta do Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO). W związku z tym zaistniała konieczność przyjęcia terminologii obowiązującej w organizacji. W najnowszym dokumentem standaryzacyjnym Komitetu Doradczego NATO ds. Walki Elektronicznej (NATO Electronic Warfare Advisory Committee – NEWAC) MC 0064/10 – NATO Electronic Warfare Policy, przyjęta została następująca definicja:“Walka elektroniczna: działania militarne wykorzystujące energię elektromagnetyczną w celu zapewnienia świadomości sytuacyjnej oraz prowadzenia działań (uzyskania efektów).” W mojej ocenie jest to definicja brzmiąca dosyć enigmatycznie i … niczego nie wyjaśniająca, ale nie będę na ten temat wyrażał swoich bardziej szczegółowych opinii. Walka elektroniczna toczy się w niewidzialnym dla zwykłego obserwatora posługującego się wyłącznie wzrokiem, słuchem, węchem, dotykiem, obszarze szerokiego spektrum (widma) fal elektromagnetycznych.Walka radioelektroniczna jest częścią składową walki elektronicznej, obejmującą generalnie działania prowadzone w zakresie fal nazywanych w uproszczeniu radiowymi (łączność bezprzewodowa, radiolokacja, radionawigacja).Elementami składowymi walki elektronicznej są:

  • rozpoznanie elektroniczne;
  • przeciwdziałanie elektroniczne;
  • działania mające na celu zabezpieczenie efektywnego i niezakłóconego funkcjonowania własnych środków i systemów elektronicznych.

Ta syntetyczna charakterystyka niech będzie podsumowaniem rozdziału dotyczącego walki radioelektronicznej (elektronicznej).

Jak powstał 8 batalion, co było przed nim?

W przedstawionej poniżej historii 8 Grudziądzkiego batalionu Walki Radioelektronicznej wykorzystałem fragmenty publikacji pt. “8 Grudziądzki Pułk Radioelektroniczny”, opracowanej i zredagowanej przez ppłk. mgr. Jędrzeja Klaka(zastępcę dowódcy pułku ds. wychowawczych), wydanej w roku 1997 przez Fundację na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej z dotacji Społecznego Komitetu Fundatorów Sztandaru.

Zarządzeniem Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Nr 076 z dnia 24 lipca 1958 roku utworzona została samodzielna kompania zakłóceń i podsłuchu. Kompanią dowodził por. Bernard Marchewka. Kompania, mimo zawartego w nazwie słowa “samodzielna”, utworzona została w strukturze 5 pułku łączności, którego historia sięga czasów tuż po zakończeniu II wojny światowej, gdy Rozkazem Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego z dnia 3 września 1945 roku powołany został w Warszawie 1 samodzielny batalion łączności Ministerstwa Obrony Narodowej.Dnia 12 października 1949 roku na bazie batalionu łączności sformowano 5 pułk łączności (Jednostka Wojskowa 2016).Przekora losu (i decyzji przełożonych) sprawiła, że jednostka łączności posłużyła do sformowania jednostki, której zasadniczym celem było oddziaływać destrukcyjnie na wykonywane przez łącznościowców zadania. Jednak oceniając sposób formowania pododdziału pod innym kątem, to któż inny, jak nie dobrze wyszkoleni łącznościowcy, mogli skutecznie prowadzić podsłuch (rozpoznanie radiowe) i zakłócanie (przeciwdziałanie radiowe) wojsk przeciwnika?

Na podstawie Zarządzenia Szefa Sztabu Warszawskiego Okręgu Wojskowego Nr 082/Org. z dnia 27 października 1960 roku na bazie samodzielnej kompanii zakłóceń i podsłuchu sformowano batalion przeciwdziałania radiowego.Dowódcą batalionu został mianowany ppłk Adam Kochan, a jego zastępcą ds. liniowych kpt. Bernard Marchewka.Nowo utworzony batalion w dalszym ciągu pozostawał w strukturze 5 pułku łączności.

Stały techniczny rozwój wojsk, w tym zwiększanie ilości środków łączności bezprzewodowej (radiostacje, radiolinie) spowodował konieczność rozbudowy batalionu. Argumentem przemawiającym za podjęciem takich decyzji były doświadczenia podczas ćwiczeń batalionu, gdy jednostka uzyskiwała uznanie przełożonych oceniających wyniki jego działania.

Na podstawie Zarządzenia Szefa Sztabu Generalnego WP Nr 0108/Org. z dnia 26 października 1962 roku Szef Sztabu Warszawskiego Okręgu Wojskowego wydał rozkaz o sformowaniu na bazie batalionu przeciwdziałania radiowego 8 Ośrodka Przeciwdziałania Radiowego (Jednostka Wojskowa 1109) i przedyslokowania go, z dotychczasowego miejsca stacjonowania – Warszawy, do Giżycka. Dowódcą Ośrodka został płk Adam Kochan, a jego zastępcą ds. liniowych ppłk Stanisław Krajewski. W dniu 23 kwietnia 1963 roku w kompleksie koszarowym 5 pułku łączności przy ul. Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury w Warszawie, odbył się uroczysty apel, na którym pożegnano żołnierzy Ośrodka. Od tej pory zadania szkoleniowe i ćwiczenia jednostka realizowała samodzielnie.

lipcu 1970 roku na podstawie Zarządzenia Szefa Sztabu Generalnego WP Nr 028/Org. z dnia 3 kwietnia 1970 rokurozpoczęto przeformowywanie 8 Ośrodka Przeciwdziałania Radiowego w 8 pułk zakłóceń radiowych.

W historii Jednostki, data 29 stycznia 1971 roku zapisała się jako dzień tragicznego zdarzenia. Usiłując zatrzymać przestępcę, żołnierz 8 pułku, plut. Stanisław Kolczyński został śmiertelnie ranny, gdy bandyta oddał do niego trzy strzały. 2 lutego 1971 roku odbył się z ceremoniałem wojskowym pogrzeb bohaterskiego żołnierza. W pogrzebie uczestniczył Dowódca Warszawskiego Okręgu Wojskowego gen. dyw. Zygmunt Huszcza. Za swój czyn plutonowy Stanisław Kolczyński pośmiertnie został awansowany do stopnia chorążego i odznaczony medalem “Za ofiarność i odwagę”. Chor. Stanisław Kolczyński pozostawił żonę i dwoje małych dzieci.

W dniu 1 lipca 1973 roku Szef Wojsk Łączności gen. bryg. Leon Kołatkowski wręczył dowódcy pułku – płk. Czesławowi Koźlińskiemu sztandar wojskowy nadany przez Radę Państwa. Prawa strona płatu wykonana była z czterech trójkątów stykających się wierzchołkami w środku sztandaru. Trójkąty boczne były koloru białego, trójkąty górny i dolny – czerwonego. W centralnej części sztandaru na czerwonym tle w kształcie koła otoczonego wieńcem laurowym, wyhaftowanym nićmi w kolorze złotym, znajdował się Orzeł Państwowy. Lewa strona płata sztandaru, uszyta w identyczny sposób jak prawa, w centralnej części na czerwonym, okrągłym tle otoczonym wieńcem laurowym,posiadała wyhaftowanym nićmi w kolorze złotym napis: “ZA NASZĄ OJCZYZNĘ POLSKĄ RZECZPOSPOLITĄ LUDOWĄ”, a poniżej, nad dolną krawędzią sztandaru, napis (również wyhaftowany nićmi w kolorze złotym): “8 PUŁK RADIOWY”. Sztandar był obszyty z trzech stron taśmą z frędzlami w kolorze złotym.

lipcu 1974 roku 8 pułk został przeniesiony z Giżycka do Grudziądza, do koszar przy ówczesnej ulicy Warszawskiej, w których przed II wojną światową mieściło się Centrum Wyszkolenia Kawalerii. W koszarach tych, po przejściu kolejnych reorganizacji, Jednostka pozostaje do chwili obecnej. W tamtym okresie pojawiła się również nieformalna nazwa Jednostki – “Janosiki”. Jak dowiedziałem się od starszych kolegów, pełniących wówczas służbę w 8 pułku, stało się to w następujących okolicznościach. Jednostka wprawdzie została przedyslokowana z Giżycka do Grudziądza, ale rodziny kadry zostały na Mazurach. W połowie lat 70. XX wieku Grudziądz był dużym garnizonem, z dużą ilością jednostek wojskowych, a mieszkań dla żołnierzy nie było za dużo. Kadra została zakwaterowana w internatach i “skazana” na dłuższą lub krótszą rozłąkę z rodzinami. Po zakończonym dniu służby w koszarach przy ul. Warszawskiej młodzi (w znakomitej większości) oficerowie, chorążowie i podoficerowie udawali się na obiad do kasyna przy noszącej wówczas nazwę ul. Obrońców Stalingradu. Po spożyciu obiadu i opuszczeniu kasyna w głowach powstawały pomysły zrodzone ułańską fantazją (jakby nie patrzeć stacjonowali w koszarach Centrum Wyszkolenia Kawalerii). Z kasynem sąsiadował kościół, a jak wiadomo, przy kościołach są dzwonnice. Wprawdzie nie była to pora zwoływania wiernych na rozpoczynające się msze, ale kościelne dzwony, rozkołysane mocnymi ramionami kadry JW 1109, zaczynały dzwonić.Mniej więcej w tym samym czasie w grudziądzkich domach mieszkańcy miasta oglądali odcinki popularnego serialu “Janosik”. Jak zatem nietrudno się domyślić, skojarzenie serialu i “wyczynów” kadry 8 pułku miało jednoznaczny wpływ na powstanie nieformalnej nazwy, która trwa w świadomości kolejnych pokoleń Grudziądzan. Przyjeżdżając pierwszy raz do Grudziądza i chcąc udać się do Jednostki, wystarczy tylko zapytać:

  • Jak dojechać do “Janosików”? W tym miejscu pozwolę sobie na dwie, osobiste refleksje. Patrząc na dzisiejsze czasy już widzę “aferę”, jaka rozpętałaby się, gdyby opisane zdarzenia (które przyczyniły się do powstania nieformalnej nazwy Jednostki) miały miejsce współcześnie. Żandarmeria Wojskowa, a być może również Służba Kontrwywiadu Wojskowego miałyby zajęcie, a “sprawcy” takich zdarzeń zapewne opuściliby szeregi armii. A skoro w poprzednim zdaniu wymieniłem nazwę pewnej Służby, to wracając do tych odległych czasów (również i czasów mojej służby w JW 1109) mam swego rodzaju uznanie (w pewnym zakresie) dla działań organów, które wprawdzie nie miały w swojej nazwie słowa “kontrwywiad”, ale bez rozgłosu wykonywały swoje zadania.Jednostka od czasów swojego powstania stacjonowała (i stacjonuje) w miastach. Lata PRL-u były dziwnymi czasami, zwłaszcza w otaczaniu wszystkiego co związane z wojskiem tajemnicą. Oczywiście dla osób chcących “poznać prawdę”, a przede wszystkim służb wywiadowczych wówczas “wrogich, imperialistycznych krajów,” nie było tajemnicą, jaki charakter miała Jednostka. Ale, a spotkałem się z tym wielokrotnie, oprócz funkcjonowania nazwy “Janosiki”, poproszony o zawiezienie do jednostki na ul. Warszawską taksówkarz, mówił:
  • A, do tej jednostki łączności? – Być może i niejeden taksówkarz wiedział, co to za jednostka (zwłaszcza, jeśli kiedyś odbywał w niej zasadniczą służbę wojskową), ale nigdy nie słyszałem zwrotu “pułk zakłóceń” albo “jednostka zakłóceń”.

Oprócz zmiany dyslokacji, w roku 1974, a dokładnie w dniu 17 grudnia, nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy,którym został ppłk mgr inż. Czesław Targoński. Z kolei 20 stycznia 1976 r. dowodzenie pułkiem przejął, będący wówczas w stopniu majora, Adam Skowron. We wrześniu 1983 roku dowodzenie 8 pułkiem przejął od płk. dypl. Adama Skowrona ppłk dypl. Andrzej Skoracki.

We wrześniu 1983 roku miały również miejsce ważne wydarzenia w moim życiu, ponieważ 1 września, wraz z trzema kolegami, tak jak ja, absolwentami Wydziału Elektroniki Wojskowej Akademii Technicznej, meldowaliśmy się w 8 pułku zakłóceń radiowych w celu pełnienia zawodowej służby wojskowej.

Tymi młodymi wtedy oficerami w stopniach podporuczników byli: Tadeusz Bączyński, Wiesław Jaroszyński, Włodzimierz Pawłowski i oczywiście autor tego artykułu. Jednostka nie była nam obca, ponieważ podczas studiów w WAT, w grupie szkolonej w specjalności rozpoznanie i przeciwdziałanie radiowe, przyjeżdżaliśmy tutaj na praktyki i ćwiczenia. Ponadto, już po pierwszym roku studiów, na miesięczną praktykę dowódczą (na stanowiskach dowódców drużyn i pomocników dowódców plutonów) trafił między innymi Wiesiek Jaroszyński i ja. Wtedy (lipiec 1979 roku) nie przypuszczałem, że za kilka lat zwiążę się z pułkiem na dłuższy czas. “Zastrzyk” w postaci czterech absolwentów Wojskowej Akademii Technicznej był liczącym się wzmocnieniem kadry Jednostki w absolwentów tejże uczelni,ponieważ do czasu naszego przybycia było tu tylko pięciu “WATowców”:

  • mjr (później ppłk) Andrzej Dobryniewski – szef służb technicznych – zastępca dowódcy pułku;
  • mjr Jacek Kocot – zastępca dowódcy pułku ds. liniowych;
  • por. Grzegorz Augustyniak – szef służby uzbrojenia i elektroniki;
  • por. Jan Matusiak – szef służby samochodowej;
  • por. Andrzej Belzyt – oficer sekcji technicznej sztabu pułku.

Pod koniec września 1983 roku do Jednostki przybyła jeszcze około dziesięcioosobowa grupa absolwentów Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Łączności w Zegrzu. A zatem jakby nie patrzeć we wrześniu 1983 roku 8 pułk dostał liczebnie solidne wsparcie kadry oficerskiej.

Skoro w opisie poruszyłem osobisty wątek historii związanej z Jednostką, to może w tym miejscu nieco więcej o 8 pułku zakłóceń radiowych w tamtych, już dość odległych latach, gdy mając mniej gwiazdek na naramiennikach munduru, a więcej (znacznie więcej niż teraz) włosów na głowie, pełniłem tam służbę. 8 pułk zakłóceń radiowych był właściwie …“sztucznym tworem”. Trochę wahałem się przed użyciem tego określenia, ale doszedłem do wniosku, że jednak będzie ono właściwe, ponieważ pułk istniał tylko w okresie “P”, czyli w okresie pokoju. W czasach, gdy tu trafiłem granice między ówczesną Niemiecką Republiką Demokratyczną, a Republiką Federalną Niemiec i dalej na południe, były linią rozgraniczenia między dwoma, stojącymi naprzeciw siebie wrogimi paktami wojskowymi – utworzonym przez tzw. kraje socjalistyczne Układem Warszawskim i utworzonym przez USA i kraje Europy Zachodniej Sojuszem Północnoatlantyckim (NATO). Na czas “W” (wojny) 8 pułk dzielił się na trzy (a po reorganizacji na cztery) bataliony włączane do formowanych, na bazie trzech istniejących w Polsce Okręgów Wojskowych, armii. Każdy batalion składał się z trzech kompanii, a oprócz tego istniały, wchodzące w skład pułku, kompanie samodzielne (np. kompania rozpoznania radiowego, remontowa, zaopatrzenia, łączności, szkolna). Takie “scalenie” pododdziałów w okresie pokoju w znakomity sposób ułatwiało szkolenie żołnierzy, ograniczało ilość personelu pomocniczego (finanse, “mundurówka”,zabezpieczenie medyczne, żywienie) niezbędnego do obsługi jednostki, zmniejszało potrzeby koszarowe (nie trzy kompleksy koszarowe, ale jeden, może trochę większy). Jak zatem widać, taka organizacja przynosiła wymierne korzyści i oszczędności. Tak jak to było w armii sprzed II wojny światowej i tak jak to zapewne było zorganizowane w innych armiach, na wypadek zagrożenia wojennego, na bazie pułku przewidziano także rozwinięcie rezerw oraz innych jednostek (np. przy pozyskaniu z tzw. gospodarki narodowej, czyli z przedsiębiorstw funkcjonujących na terenie Grudziądza,samochodów ciężarowych – batalionu transportowego). Czas od czasu po jednostce kręcił się starszy, dość tęgi podpułkownik, z dużą, skórzaną teczką, który był właśnie potencjalnym dowódcą tego batalionu. Wiedząca o tym fakcie kadra śmiała się, że w teczce nosi swój batalion. Tak naprawdę, to dokumenty mobilizacyjne spoczywały w zaklejonych i zalakowanych kopertach w kancelarii mobilizacyjnej, a ów oficer w swojej teczce mógł jedynie nosić dużą ilość kanapek przygotowywanych rano przez jego żonę. Przy 8 pułku, już w czasie pokoju, funkcjonowała jeszcze jedna jednostka – Wojskowy Ośrodek Weterynaryjny. W czasach II RP, gdy na terenie koszar znajdowało Centrum Wyszkolenia Kawalerii,rola takiego Ośrodka byłaby bardzo istotna, w latach 80. XX wieku też prawdopodobnie był potrzebny, chociaż koni (poza mechanicznymi w silnikach pojazdów znajdujących się w pułku) już tu nie było.

Po dziewięciomiesięcznym byciu dowódcą plutonu (a w zasadzie dwóch plutonów) zostałem zastępcą dowódcy ds.technicznych w batalionie zakłóceń taktycznych. We wrześniu 1988 roku, po pięciu latach (i siedemnastu dniach) spędzonych w Jednostce z tego stanowiska odchodziłem do Szefostwa Badań i Rozwoju Techniki Wojskowej.

10 września 1989 roku na terenie Jednostki miała miejsce piękna, bardzo dobrze świadcząca o pielęgnowaniu najlepszych tradycji Wojska Polskiego, uroczystość. W pięćdziesiątą rocznicę ostatniej promocji oficerskiej w Centrum Wyszkolenia Kawalerii do pułku przybyło z całego świata około stu pięćdziesięciu Kawalerzystów II RP. Od tamtej pory Jednostka wraz z Fundacją na Rzecz Tradycji Jazdy Polskiej jest współorganizatorem zjazdów Kawalerzystów. Z żalem należy jedynie stwierdzić, że co roku na uroczystości przybywa coraz mniej przedwojennych Kawalerzystów. Odchodzą Oni na wieczną wartę, o czym informują komunikaty coraz częściej zamieszczane na stronie internetowej Fundacji.

17 czerwca 1991 roku, w ramach obchodów 700 lecia Grudziądza, koszarom przywrócono imię księcia Józefa Poniatowskiego. W uroczystości brał udział między innymi ówczesny Wiceminister Obrony Narodowej, a obecnie Prezydent RP Bronisław Komorowski.

Zarządzeniem Dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego Nr 052 z dnia 16 lutego 1996 roku z dniem 31 października8 pułk zakłóceń radiowych został przeformowany w 8 pułk radioelektroniczny. Przeformowania dokonał płk dypl. Andrzej Skoracki i on również został dowódcą 8 pułku radioelektronicznego. W ramach reorganizacji Jednostki włączono do niej kadrę i sprzęt rozformowanego 12 batalionu rozpoznania radioelektronicznego. Batalion utworzony został na podstawie Rozkazu Ministra Obrony Narodowej Nr 004/Org. z dnia 4 sierpnia 1967 roku z miejscem postoju w Braniewie. Pierwszym dowódcą Jednostki został mjr Stefan Strzałkowski21 marca 1970 roku Szef Sztabu Pomorskiego Okręgu Wojskowego gen. bryg. Stanisław Antos wręczył batalionowi sztandar wojskowy nadany przez Radę Państwa. W roku 1984 batalion przedyslokowano do Koszalina, w którym to mieście stacjonował do rozformowania w dniu 31 października 1996 r. Ostatnim dowódcą batalionu był ppłk dypl. Włodzimierz Goś.

W roku 2001 8 pułk radioelektroniczny został poddany przeformowaniu w 8 batalion Walki Radioelektronicznej(Rozkaz Dowódcy Wojsk Lądowych nr PF – 100/Org. z dnia 14 maja 2001 roku).

Przewijanie do góry